Piłka nożna - spać nie można :D ⚽ Rozkład jazdy na sobotę i niedzielę! Sobota: Wisła Grudziądz - Ananasy Grudziądz (13:00, Rządz) KKS Grudziądz - K.S. Górnik Grudziądz (14:30, Hallera) Red Devils
UZASADNIENIE PROJEKTU. Popularyzacja piłki nożnej wśród dwunastolatków (chłopcy i dziewczynki). Organizacja aktywności ruchowej jako alternatywa dla komputera i telewizora. Każdy zespół otrzyma komplet strojów meczowych. 20 zespołów po 15 dzieci w każdym. Komplet strojów to koszt 120 zł.
. Wielka piłkarska feta zbliża się do Wrocławia. Taka prawdziwa, żadne Ruchy, Pogonie i Zawisze. Europejska. Europejska z najwyższej półki, jakby ktoś się czepiał, że w Chorzowie Europa wciąż pełną gębą, a w Bydgoszczy dopiero od tygodnia nie. Przyjeżdżają nasi zachodni sąsiedzi, z dwoma biało-czerwonymi w składzie, z których zagra może jeden. Po co? Dla pieniędzy, sparingu i fajnego PR’u. No i transmisji w Eurosporcie. A jak się uda, to i wynik może być okazały i zadowalający, jak ten sprzed kilku lat w Warszawie, kiedy bawił Arsenal. I tylko Stasiu Levy niezadowolony kręci wąsem, że się nie załapał, smutno spoglądając na złoty łańcuch, zaśniedziały na wyjściowym dresie. Za to wrocławska ekipa już od dawna do tego spotkania przygotowana jak nikt inny. Udało się nawet przegrać z Pogonią, grającą bez Robaka i Akahoshiego, i to wcale nie jedną bramką. Bardzo dobra zasłona, niech myślą, że Śląsk jest słaby. Celeban oszczędzał się jak mógł, z Borussią ma w planach odpalić jak Jędrzejczyk z londyńczykami. Ktoś strzelać musi. Im szybciej, tym lepiej, póki Hummels nie połapie się, że ten Paixao w ataku, to nie ten Paixao z ataku. Tylko sam Marco jakiś taki niezadowolony, nie udało się z Mundialem, to liczył, że rzutem na taśmę, po dobrym występie, wskoczy w buty Lewego. Najjaśniejszym punktem w Śląsku w tym sezonie jest Robert Pich. Okiem eksperta po dwóch kolejkach. Po meczu z Pogonią i wymęczonym pucharami Ruchem. Jeśli okaże się, że również w meczu z Zawiszą (grającym bez Goulona i Masłowskiego) Słowak odpali, będzie można dumnie paradować, chwaląc się za jak bardzo mało miedziaków został sprowadzony. Tylko jakoś tak ten kolejny na rozkładzie Bełchatów nie wygląda na chętnego do współpracy. Może jakoś uda się dogadać, w końcu tu byli Gikiewicze, są Paixao, u nich Maki, a jest chyba jakaś zasada fair-play z bliźniakami w składzie? Toż to taka więź między klubami może, a nawet powinna być silniejsza niż zgoda między kibicami. Zanim jednak Śląsk uda się na trudny teren do Bełchatowa, gdzie jedyną lokalną atrakcją, poza braćmi Mak, jest… Mc Donald, do Wrocławia zawita były mistrz Niemiec, by rozgrzać się z byłym mistrzem Polski przed meczem o Superpuchar Niemiec z Bayernem. Uff. Bilety wyprzedane, a jeśli jeszcze nie wszystkie, to już prawie. W kazdym razie schodzą bardzo dobrze. W końcu nie za często mamy okazję gościć między naszymi granicami tak mocną ekipę. I jeszcze z nią rywalizować! W domyśle usunąłem rozgrywki reprezentacyjne, chodziło mi o równorzędną rywalizację. No bo na co może narzekać kibić Śląska? Jest dobry bramkarz – obeznany w świecie poliglota, są nienajgorsi, za to bardzo bramkostrzelni obrońcy, rozgrywający na najwyższym krajowym poziomie, ciekawe transfery, szczególnie w poprzedniej rundzie, które w końcu powinny wypalić. Tylko ta cholerna kontuzja Marco… A może to też tylko ściema? Autor | Radosław Sikora
Boisko przystosowane do gry Podręcznikowa drużyna piłkarska Kibol reprezentacji Polski Fragment meczu transmitowanego z Warszawy Jedna z drużyn piłkarskich It's soccer, not football! Amerykanin o piłce nożnej It's football, not soccer you !@#$%^&*! Angol o piłce nożnej No, no! You all are !@#$%^&*' wron'! Aussie rules football is REAL football! Australijska ciota proponuje kompromis And I prefer curling. Typowo kanadyjskie wyjście z sytuacji Piłka nożna – spać nie można. Opinia niektórych Prawo Pascala – kto wybił ten zapier… idzie. Znana zasada gry w piłkę nożną Gramy w gałę? Ulubiony tekst każdego footballera. Takie teksty to do baby! Odpowiedź znajomego na to pytanie Piłka nożna (także Haratanie w gałę) – pewien gatunek sportu drużynowego, w którym jedenastu spoconych oszołomów stara się strzelać do bramki bronionej przez innych jedenastu spoconych oszołomów. Jest najprężniej rozwijającą się dyscypliną sportową, uprawianą przez wielu – jeśli nie na zielonej trawce, to przynajmniej przed teleodbiornikiem. Piłka nożna jest zaliczana do sportu dla plebsu ponieważ nie wymaga żadnego sprzętu poza piłką i 6 belek z których są zbudowane bramki. Dyscyplina ta powstała w Szkocji jako reakcja na rosnące zniewieścienie tamtejszych chłopców. Celem nowo wymyślonego sportu było stworzenie osobnikom płci męskiej możliwości macania się bez posądzenia o przynależność do pewnej mniejszości seksualnej. Od Szkotów, zamiłowanie do piłki nożnej przejęli Anglicy rozpowszechniając dyscyplinę po świecie. Jednak gdy zauroczenie nowym sportem minęło, Anglicy wrócili do krykieta, wybijając piłkę na „sześć”[1]. Zasady[edytuj • edytuj kod] Alternatywna wersja piłki nożnej, uprawiana w odległej galaktyce Są proste: wychodzisz z domu, bierzesz piłkę pod pachę, zbierasz kolegów i kończynami dolnymi staracie się przepchać balon pokryty skórą między parę kijków. To, co będziecie robić z dmuchaną kulką już można nazwać piłką nożną. Prawdziwy mecz ciągnie się w dwóch połowach po 45 minut. Najpierw obie drużyny są zmuszone do okazania przyjaźni drużynie przeciwnej, poprzez przybicie prawilnej piony każdemu przeciwnikowi[2]. Gdy piłka po kapitalnym zagraniu napastnika Panu Bogu w okno zawiśnie na jakimś drzewie, czas nie jest zatrzymywany, tak więc w tym sporcie efektywnie gra się przez jakieś trzydzieści pięć minut na mecz. Zasady w punktach[edytuj • edytuj kod] Kopiesz. Kopiesz. Atakujesz bramkarza. Kopiesz. Kopiesz. Bijesz przeciwnika. Kopiesz. Kopiesz. Bronisz, aby piłka nie wpadła ci w jaja (na bramce). Ewentualnie stoisz i patrzysz co inni robią. Należy też przygotować boisko, które z założenia ma mieć ponad 100 metrów, ale z uwagi na to, że przy dość okazałym mięśniu piwnym biega się ciężko, można obrać mniejszy obiekt – podwórko sąsiada zza płota lub babciny ogródek. Powinna też być 7-metrowa bramka, ale po kiego grzyba, gdy wystarczy trzepak lub drzwi garażowe. Za piłkę może posłużyć wszystko. Ale zostaw tego biednego chomika! Piłka nożna w szkołach[edytuj • edytuj kod] W gimnazjach i liceach gra w piłkę nożną polega na kopaniu piłki na pałę do przodu. Taktyka gry zwykle wygląda tak: najgrubszy i najgorszy to bramkarz, najsłabsi z wuefu na obronie (dwója, góra trója), a cała reszta na atak, więc gramy jak w Anglii, z pominięciem linii pomocy. Zdarza się też że mecz rozgrywany jest na zasadzie bramkarz + sami pomocnicy[3]. Jako, że każdy biegnie po piłkę, nie ważne czy jest na połowie przeciwnika czy swojej i ilu kumpli z drużyny też po nią biegnie. Nie obowiązuje też zasada spalonego i każdy stoi przy bramce przeciwnika na sępa i czeka na strzelenie gola. Drużyna[edytuj • edytuj kod] Składa się z 11 osób. Dycha z nich powinna znaleźć się w polu; jeden, zazwyczaj ten, który ma najmniej znajomości lub jest najmniej lubiany (zwykle najmłodszy) staje na budzie. Gra trwa 90 minut, więc przez ten czas wszyscy się męczą. Ci więc, którzy najładniej poproszą zostają zmienieni przez tzw. zawodników rezerwowych. Rezerwowi biegają mniej, ale zarabiają zwykle tyle samo[4]. W skład drużyny wchodzą: bramkarz – nie śpi, czuwa. Odwala najnudniejszą robotę. obrońca – pomaga bramkarzowi, przeszkadza napastnikom drużyny przeciwnej. Teoretycznie, bo ma w zwyczaju mieszać przydzielone mu zadania. pomocnik – lata w tę i z powrotem przez cały czas, by jednocześnie bronić, jak i podawać do napastników. Napastnicy zaś mają za zadanie zmienić kierunek lotu ich strzałów, by zdobyć uznanie na Śląsku. napastnik – mało biega, trzepie kasę, wyrywa najlepsze lachony. Istnieją też inne wariacje. Wysunięty pomocnik, cofnięty napastnik i defensywny pomocnik, na przykład. Wiedza, czy dany kopacz jest ultra-mega-defensywnym lekko cofniętym i przechylonym pod niewielkim kątem na lewo pomocnikiem przydaje się tylko fanom Football Managera i samozwańczym piłkarskim ekspertom[5]. Wykroczenia i kary[edytuj • edytuj kod] Główny artykuł: żółta kartka, czerwona kartka W piłce nożnej nie ma kary dwóch minut. Kodeks piłkarski za to mówi nam, że ostrzeżenie, jakim jest żółta kartka i bezczelne wyrzucenie na zbity ryj (kartka czerwona) mogą być przydzielane, gdy zawodnicy: opóźniają grę; ciągną się za ubranie; biorą piłkę za pazuchę i uciekają przed przeciwnikiem w siną dal; zgrywają kozaka; spuszczają sobie wpierdol; plują sobie w koszulki i rozcierają; mylą swojego przeciwnika z piłką; mylą sędziego z przeciwnikiem; pomagają szalikowcom w starciach z policją. Dodatkowy kartonik sędzia może przydzielić według osobistego widzimisię lub metodą chybił trafił. Stałe fragmenty[edytuj • edytuj kod] Wbrew pozorom to nie termin fizyczny, a ogólna nazwa wykorzystania pomyłek sędziowskich. Przykładowo gdy kopacz, któremu nie chce się grać, ugnie się pod ciężarem nóg, a kalosz uzna to za wykroczenie, drużyna, której piłkarz przeorał twarzą trawnik, może się pokusić o wykonanie rzutu wolnego. Jeśli stało się to blisko bramki przeciwnika lub niedowidzący sędzia myślał, że właśnie tam się to zdarzyło, wykonywany jest rzut karny[6]. Przy rzucie wolnym wszystko jest łatwe i proste, należy rąbnąć z całej siły i trzymać kciuki, że bramkarz, zamiast czyhać na strzał, zdecyduje się poprawić kołnierzyk lub łapać muchy. Jeśli chodzi o karne – trzeba strzelić tak słabo, by ośmieszyć bramkarza albo tak markować słaby strzał, by niepostrzeżenie rozwalić poprzeczkę. Istnieją też rzuty rożne. Pozwalają one bramkarzowi drużyny wykonującej wyrwać się z monotonii i podejść pod bramkę rywala w celu wystawienia głowę pod dośrodkowaną piłkę. Do rytuału po skończonym meczu należy pedalskie rzucanie się sobie na szyje, macanie wszędzie gdzie się da. By przyjemność z pedalenia była większa zawodnicy zdejmują z siebie koszulki, niby na wymianę, a tak naprawdę w celu popatrzenia sobie tu i tam. Imprezy[edytuj • edytuj kod] W świecie piłki klubowej największą imprezą jest Liga Mistrzów. W piłce reprezentacyjnej kopacze mają zaszczyt wziąć udział w mistrzostwach świata, gdzie mają szanse spotkać zawodników z państw, o których w życiu nie słyszeli. Na poszczególnych kontynentach odbywają się zawody zamknięte, dla przykładu w Europie są to (przygotuj się na oryginalną nazwę) Mistrzostwa Europy. Te w 2012 roku zorganizowali Polska i Ukraina[7]. W Polsce[edytuj • edytuj kod] Zobacz też: Polski Związek Piłki Nożnej, reprezentacja Polski w piłce nożnej Wierny kibic czy parszywy prześmiewca? Polską piłką kręcą działacze. Ten, który wyłoży więcej na swój klub lub też jego pojedyncze zwycięstwo, może się liczyć z osiągnięciem przyzwoitego wyniku. Dużą rolę odgrywają też sędziowie, również w zależności od kwoty przelewu. A co z reprezentacją? Radzą sobie na tle międzynarodowym bez pieniędzy, od czasu do czasu zabłysną. Tradycją w polskiej piłce nożnej jest chęć przywłaszczenia do reprezentacji jakiegoś Niemca, Czecha czy Azjatę. Dzięki interwencjom działaczy udało się sfinalizować jedynie sprawy Emmanuela Olisadebe (parafrazując, jest już na to za stary, bo na początku 2013 r. skończył karierę), Rokera Perejro (coś tam męczy w AEK Ateny, podobno nawet jednym z lepszych w drużynie jest - szkoda tylko, że z hukiem spadli z greckiej ekstraklasy) i Ludovicia Obraniaka (jako tako sobie radził, ale się obraził na wszystkich naokoło i stwierdził, że więcej nie zagra) dla naszej ukochanej reprezentacji. Podolski i Klose się z nas śmieją. Polacy mają też w zwyczaju rozgrzewać atmosferę na stadionach śpiewając nic się nie stało. Lubią też wynosić bramki i krzesełka, nierzadko billboardy reklamowe. Niektórzy dla sportu poświęcają życie. Zwykle są to broniący wejścia na murawę policjanci. Zobacz też[edytuj • edytuj kod] Liga Europy Liga Mistrzów UEFA Mistrzostwa Europy w piłce nożnej Mistrzostwa świata w piłce nożnej Strategia (piłka nożna) Przypisy ↑ Po krykietowemu: daleko ↑ W tym sędziemu ↑ Trochę śmierdzi grą w Hiszpanii ↑ Potwierdzi wam to sam Jerzy Dudek! ↑ Potwierdzi wam to sam Jacek Gmoch! ↑ Potwierdzi wam to sam Howard Webb! ↑ Potwierdzi wam to sam Donald Tusk! p • ePiłka nożnaCytaty • Kibic • Mecz • Nowoczesny futbol • SezonowiecOsoby na boiskuBramkarz • Kibol • Napastnik • Obrońca • Piłkarz • Pomocnik • Sędzia piłkarskiZagraniaCzerwona kartka • Faul • Gol • Gol samobójczyOrganizacjeUEFALigiPremier LeagueSpecjalneLiga Europy • Liga Konferencji • Liga Mistrzów • Mistrzostwa Europy • Mistrzostwa ŚwiataMistrzostwaMundial 2006 • EURO 2008 • Mundial 2010 • EURO 2012 • Mundial 2014 • EURO 2016 • Mundial 2018Niezwykli ludzieAustralia vs. Samoa • Piłkarz jednego meczu • Saudyjski piłkarz porwany przez Anioła ŚmierciStowarzyszeniaPZPNInne związaneEkspert • Fuzja klubów • International level • Koko Euro Spoko • Stadion Narodowy
Piłka nożna, spać nie można! Wiecie, czego mi bardzo, ale to naprawdę bardzo brakowało przez blisko trzy tegoroczne miesi±ce? Cotygodniowej rozpiski transmisji piłkarskich, które serwujemy na co pi±tek od niepamiętnych czasów! Nie ukrywam, że regularnie plan tygodnia ustalam w oparciu o to, jakie akurat mecze s± rozgrywane, w jakich dniach i o jakich godzinach. Przez kilka miesięcy nie było to możliwe, bo wszelkie piłkarskie zawody były odwołane, tyle że z tym wolnym czasem, w aż takiej ilo¶ci, nie do końca było wiadomo, co zrobić. Do kina nie pójdziesz, bo zamknięte. Koncert? Nie no, jaki znowu koncert?! Siłownia, basen? Chyba, że sobie zorganizujesz w domu. Przyczyn takiego stanu rzeczy przypominać nie można już w zasadzie wszystko (w ten weekend nawet pój¶ć na mecz i to jest wspaniałe!), ale jak na to wygospodarować czas?! Wróciła liga angielska, odpalaj± na nowo Serie A, natężenie piłki w telewizji jest niesamowite. I tak będzie na dobr± sprawę aż do…No i tutaj pojawiaj± się schody, bo odpowiedzi na dzisiaj udzielić nie sposób. Za wiele jest tylko po co zajmować teraz tym głowę? Jest fajnie, dzieje się. Nadawcy meczów staj± na głowie, żeby jak najlepiej zrekompensować nam brak kibiców na trybunach i bez większych problemów człowiek przywykł do tych nowych okoliczno¶ci przyrody. Ba, z naczelnym wymienili¶my nawet kilka wiadomo¶ci, że wypada to wszystko… zaskakuj±co oczywi¶cie było mieć obawy, jak po tej przerwie piłka będzie wygl±dała, ale okazało się, że Lewy ładuje bez opamiętania cały czas, Arsenal i David Luiz niezmiennie s± Arsenalem i Davidem Luizem, a jak finał Pucharu Włoch, to można przysn±ć. Gdyby nie ujęcia na puste trybuny, trudno byłoby się zorientować, że jakakolwiek przerwa w ogóle narzekali¶my (oczywi¶cie ja również) na przesyt piłki, na to, że trudno się emocjonować pojedynczymi meczami, gdy mamy ich do wyboru tak wiele. Obiecuję, iż nigdy więcej już tego nie zrobię. Byle tylko nie nast±piła kolejna tak długa końcu nie ma nic fajniejszego, niż z entuzjazmem krzykn±ć: piłka nożna, spać nie można!
Nadszedł ten moment, kiedy postanowiłem założyć i prowadzić swojego własnego bloga. W mojej głowie powstaje wiele myśli, które jak dotąd pozostawiałem tylko dla siebie. Czasami są one mądre i nadające się do dalszych przemyśleń, a czasami dość głupie i skazane na zapomnienie. Większość z nich jest mimo wszystko godna podzielenia się z innymi. Dlatego też na moim blogu będą pojawiały się informacje dotyczące piłki nożnej powstające w mojej głowie. Na początek kilka informacji o mnie. Jestem studentem dziennikarstwa sportowego. Interesuję się sportem, a w szczególności piłką nożną. Moje życiowe motto to: "Uśmiech, uśmiech i jeszcze raz uśmiech". Jestem osobą pogodną, lubiącą dzielić się z innymi własnymi poglądami na dany temat. To tyle na wstępie. Piłka nożna = temat rzeka. Wiele osób już o tym pisało, dlatego ja zajmę się przemyśleniami dotyczącymi wydarzeń w tym właśnie sporcie. Wczoraj, w Lidze Europejskiej mieliśmy przyjemność oglądać dwa Polskie zespoły. Obie drużyny zakończyły swoją przygodę na pierwszej rundzie fazy pucharowej. Zarówno o Legii jak i o Wiśle nie można powiedzieć, że odpadły z klasą. Krakowianie mimo, iż piłkarsko zaprezentowali się dobrze, to po meczu wdarli się w niepotrzebną bójkę. Ta sytuacja rzuca negatywny cień na wszystkie polskie drużyny na arenie międzynarodowej. Z drugiej strony jaki przykład kibicom dają sami piłkarze. Ja osobiście jako kibic pomyślałem sobie: "Skoro oni mogą się bić to dlaczego ja nie mogę?" Mam nadzieję, że będzie to ostatni taki incydent polskiej drużyny w meczu Ligi Europejskiej czy też Ligi Mistrzów. Legia Warszawa natomiast, po remisie na własnym stadionie w rewanżu, nie potrafiła zdobyć ani jednej bramki. Co więcej. Pod koniec spotkania to piłkarze z Belgii strzelili bramkę i cieszyli się z awansu. Dodać należy, że jest to już któryś gol z rzędu stracony w taki sam, dziecinny sposób. Czy warszawianie nie wyciągają żadnych wniosków ze straconych bramek? To pytanie pozostawiam Wam wszystkim do oceny. Podsumowując: był to "czarny czwartek" dla polskich drużyn w Lidze Europejskiej. Pozostaje nam już tylko pasjonowanie się walką w o mistrza w "silnej" polskiej lidze. Ja osobiście żałuję, że zarówno Legia jak i Wisła odpadły na tym etapie, ale "mówi się trudno i żyję się dalej". Może w następnym sezonie polski zespół zdobędzie trofeum Ligi Mistrzów? Sam w to do końca nie wierzę, ale żyję marzeniami, bo to nie jest zabronione.
Obok tego tematu nie mogłem przejść obojętnie. Po prostu dostaje czarnej gorączki na samą myśl o narodzie polskim. Chodzi dokładnie o wczorajsze spotkanie na stadionie narodowym w Warszawie. Przed meczem nasi "wierni kibice" twierdzili, że Polacy nie mają po co wychodzić na boisko, gdyż zostaną rozjechani przez Portugalczyków. Nasi piłkarze udowodnili, że z dumą mogą nosić Orzełka na piersi, no prawie na piesi, gdyż ważniejsi są sponsorzy... Mimo to nasi jak już wspomniałem niby to kibice nadal uważają, że nasza kadra to zbieranina z podwórka a nie profesjonalna drużyna. Dziś, jadąc do pracy tramwajem bardzo wiele osób komentowało wczorajsze spotkanie. I to co usłyszałem sprawiło, że straciłem wiarę w naród polski. Rozmawiało sobie dwóch mężczyzn, jak to w piłce bywa wielkich znawców. Jeden z nich zapytał drugiego, czy ten oglądał wczorajszy mecz. Odpowiedz była dość ciekawa. Facet odpowiedział: "Nie no coś Ty, ja tych patałachów przestałem już dawno oglądać, ale słyszałem że strasznie słabo zagrali, jak to Polacy...". I tutaj krew w moich żyłach zagotowała się i gdyby nie fakt, że był mój przystanek podjąłbym z nimi ten temat. Po pierwsze jak można ocenić mecz, jak go się nawet nie oglądało? I po drugie jak można gadać takie za przeproszenie "pierdoły"!!! Myślałem, że nie wytrzymam. Długo nad tym rozmyślałem i postanowiłem podzielić się tym z Wami. Otwórzcie oczy i zobaczcie jacy ludzie żyją w naszym kraju. Potrafimy tylko narzekać, a jak już coś nam na prawdę wychodzi to i tak lepiej powiedzieć, że się tego nie widziało i dalej jest dziadostwo. Postanowiłem, że tego pięknego czwartkowego wieczora nie będę się denerwował, także zakończmy ten temat tu i teraz, ale módlmy się by mentalność Polaków jak najszybciej uległa zmianie (oczywiście na lepsze). Czy dzisiaj coś jeszcze, lub ktoś jeszcze próbował wytrącić mnie z równowagi? Niestety tak... oj to był ciężki dzień. Po pracy jak to zwykle bywa przyszedł czas na relaks. Jak relaks to i jakieś ładne kobitki, ale że akurat wyszły to oglądałem telewizję. Akurat były wiadomości sportowe to pomyślałem: "SUPER - akurat posłucham sobie, jak zachwalają naszą reprezentację". Niestety, po tych wiadomościach opadły mi ręce, nogi i... No wszystko mi opadło... Dziennikarze jednogłośnie powtarzali jedno zdanie jak mantrę: "Polacy nie zagrali źle, ale brakuje nam dobrych zmienników". I ja wtedy sobie pomyślałem - albo ja jestem już całkowicie ślepy, albo wszyscy dziennikarze oglądali inne spotkanie? Akurat na programie przyrodniczym leciało spotkanie trzeciej ligi mandżurskiej w jeździe na słoniach i tam faktycznie zmiany mogły być fatalne. No ale mówimy cały czas o meczu pomiędzy Polską i Portugalią, a tam nasi zmiennicy wnieśli wiele świeżości i co więcej byli motorem napędowym kadry. Po tych informacjach szybko położyłem się spać i nie chciałem myśleć już o niczym innym. Na szczęście wstałem, otrząsnąłem się po takiej dawce adrenaliny i postanowiłem podzielić się z Wami tymi pobudzającymi informacjami. Także wnioskując: nawet jeżeli Polska zdobędzie mistrzostwo Europy ludzie powiedzą: "Eee jakieś szczęście to było czy coś...". Dziennikarze do tego dołożą: "No myślimy, że gdyby nie słabi zmiennicy to mogło być nawet mistrzostwo świata!!!". Także apeluję do całego narodu Polskiego - więcej pozytywnego myślenia na co dzień, a świat stanie się o wiele piękniejszy.
piłka nożna spać nie można