Kierowaliśmy się do przejścia granicznego w Scepan Polje. Przejście graniczne Bośnia i Hercegowina – Czarnogóra w Scepan Polje. Dalsza trasa przez kanion Pivy była bardzo malownicza. Zatrzymywaliśmy się, żeby zrobić zdjęcia. Niesamowite przeżycia i najpiękniejsze widoki, jakie mi przyszło oglądać w podróży.
W 1876 Serbia wypowiedziała wojnę Imperium Osmańskiemu i zjednoczyła się z Bośnią oraz Czarnogórą, jednak już w 1878 roku Bośnia i Hercegowina została przyłączona do Austro-Węgier. W 1882 państwo zmieniło nazwę na Królestwo Serbii. W 1913 do Serbii zostało przyłączone Kosowo i część Macedonii.
Tak naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie, bo w skład Bałkanów wchodzi sporo krajów: Albania, Bułgaria, Bośnia i Hercegowina, Kosowo, Serbia, Chorwacja, Słowenia, Serbia, Macedonia czy Czarnogóra. Niektórzy badacze wliczają też Rumunię czy Grecję. Bałkany są dla wielu osób regionem nieco tajemniczym, ciekawym i nieodkrytym.
Planując wyjazd z Czarnogóry, przez granicę poza oficjalnymi przejściami granicznymi, należy wysłać do Urzędu Straży Granicznej odpowiedzialnego za obszar na którym następować będzie przekroczenie granicy, stosowne informacje zawarte w wypełnionym wniosku. Po uzyskaniu ze strony odpowiedniej jednostki potwierdzenia odbioru
Wojna chorwacko-bośniacka – konflikt zbrojny pomiędzy Republiką Bośni i Hercegowiny a samozwańczą Chorwacką Republiką Herceg-Bośni, wspieraną przez Chorwację, który trwał od 18 października 1992 r. do 23 lutego 1994 r. Często określa się go mianem „wojny w wojnie”, ponieważ był częścią większej wojny w Bośni. Na początku Bośniacy i Chorwaci walczyli w sojuszu
Bośnia i Hercegowina. Wyprawa po nowe punkty widzenia (i słodką kawę z tygielka) Bośnia i Hercegowina to kraj, który warto zobaczyć nie tylko ze względu na wyjątkowe miejsca, ale po to by sięgnąć po nowe punkty widzenia. Nie ma chyba w Europie krainy o tak złożonej, a zarazem nieodkrytej tożsamości. Wyprawa do Bośni to
. To faktycznie dziwne, ale odwiedziłem Chorwację dopiero jako 49. kraj na mojej liście. Wszystko przez to, że nie trafił mi się żaden atrakcyjnie tani lot, który byłby impulsem do tego, a poza tym do Chorwacji można pojechać własnym samochodem, bez większego planowania, w każdej chwili. Zawsze. Dlatego nie byłem jeszcze nigdy. 🙂 Zaletą własnego transportu jest przede wszystkim posiadanie na miejscu samochodu (dla mnie to podstawa) bez kosztów wypożyczenia, i przynajmniej w naszym przypadku, z instalacją gazową, ponieważ wolimy inwestować w podróże, wspomnienia, przeżycia, a nie w reakcję spalania benzyny. Nie chciałbym oczywiście urazić osób, które wybierają to drugie, szczególnie ze względów ideologicznych. 🙂 Trochę przestraszyły nas informacje z forów miłośników Chorwacji co do dostępności gazu, na trasie do niej i w sąsiednich krajach, mapy stacji z LPG do ściągnięcia, planowanie tankowań na trasie…, ale jak się okazało – nie było z tym w żadnym z odwiedzonych krajów problemów. Tylko w Austrii nie dało się zatankować, ale po tankowaniu w Czechach nie trzeba było. Uwielbiam niektóre porady „podróżnych”, przy których najprostsze czynności urastają do rangi palących problemów. Nigdy nie byłem jeszcze tak daleko inaczej niż samolotem. Poza przygotowaniem samochodu do dłuższej trasy i nawigacji trzeba było pomyśleć o winietach, które niestety obowiązują w krajach tranzytowych (Czechy, Austria, Słowenia – tam uniknęliśmy, powrót przez Węgry). Ponieważ w drogę wyruszaliśmy w nocy, chcąc uniknąć problemów z kupnem ich po drodze (zamknięte, w wyższej cenie niż nominalna, nie ma tygodniowej itp.), kupiłem je w Polskim Związku Motorowym na Niskich Łąkach we Wrocławiu. Pośrednictwo drogie, bo ok. 20 zł za każdą winietę, ale daje pewien mentalny luksus i oszczędność czasu po drodze. Druga sprawa, która wynikła dopiero 2 dni przed wyjazdem – Zielona Karta, czyli komunistyczny przeżytek, międzynarodowe zaświadczenie o polisie OC, wymagane w Bośni i Hercegowinie oraz Czarnogórze, które zamierzaliśmy odwiedzić. A nawet gdybyśmy nie zamierzali, to żeby dojechać do Dubrownika, miasta w Chorwacji, w Unii Europejskiej, i tak trzeba przejechać przez Bośnię i Hercegowinę, która w UE nie jest i jeszcze wymaga Zielonej Karty… Kupno na granicy to około 15-20 euro. A Zielona Karta jako dodatek do polskiej polisy OC jest za darmo bądź za drobną opłatą typu 20 zł. Wtorek, 23 sierpnia 2016 Mogę polecić trasę z Wrocławia na południe Chorwacji, której nie podpowiada żadna nawigacja ani Mapy Google. Dlatego też warto nastawiać nawigację odcinkami, nie od razu całą trasę, np. do Boboszowa, później do Spielfeldu, później do Zagrzebia itp. Z Wrocławia drogą krajową nr 8 przez Kłodzko do przejścia granicznego w Boboszowie, nie A4 przez Katowice. W okolicach granicy, szczególnie po stronie czeskiej jest wprawdzie ok. 30 km górskich dróg i zakrętów, ale ostatecznie oszczędza się ok. 100 km drogi, unika opłat i ewentualnych korków na A4. Czasowo wychodzi podobnie. Stamtąd na Ołomuniec, później Brno, Wiedeń i zjazd ostatnim węzłem w Austrii przed Słowenią – Spielfeld. Autostrady w Słowenii wymagają winiety, a granica jest właśnie na autostradzie, więc teoretycznie możemy od razu zostać ukarani za jej brak, jeśli chcemy ją kupić już w Słowenii. Przed przekroczeniem granicy warto więc nastawić nawigację na Ptuj i omijanie dróg płatnych. Trochę drogi z ładnymi widokami przez spokojne wsie i zaoszczędziliśmy 15 euro za winietę na 30 km autostrady. Stamtąd nastawiamy Zagrzeb i odznaczamy już unikanie dróg płatnych. Do Zagrzebia dojechaliśmy po 10 rano. Kilka godzin snu i późnym popołudniem wyszliśmy zwiedzać. Wybrałem taki apartament, żeby można było na pieszo dostać się do starego miasta i co bardziej istotne – z prywatnym, bezpłatnym parkingiem w bramie. W pierwszej strefie parkowania w Zagrzebiu cała doba parkowania na ulicy kosztuje 60 zł. Zagrzeb okazał się bardzo ładnym miastem, powyżej oczekiwań, niezbyt wygórowanych przez to, że właściwie nic się o nim nie wiedziało i nie słyszało. Czwartek, 25 sierpnia 2016 r. Po śniadaniu, po drodze do naszej docelowej miejscowości Promajna blisko Makarskiej, wyruszyliśmy w stronę Plitvickich Jezior. Powrót zaplanowaliśmy inną drogą, więc była to jedyna sensowna okazja. Bilety wstępu są drogie, prawie 110 zł za normalny i 70 zł za ulgowy, ale tego nie można nie zobaczyć. Zgodnie z informacjami znalezionymi na różnych blogach w internecie, wybraliśmy północne wejście nr 1, które jest bliżej najpiękniejszych części parku i dopasowaną do naszych potrzeb (zobaczyć dość dużo, ale nie obchodzić dookoła większych, dość przeciętnych jezior) trasę B. Około 23 dojechaliśmy do Promajny, gdzie zaplanowaliśmy kolejne 7 noclegów. Nie widzieliśmy za dużo, a rano obudził nas taki widok z okna. Kolejnego dnia poszliśmy na plażę, w tej, jak to określili znajomi, będący częściową inspiracją tego wyjazdu (przyjechali kilka dni po nas), wiosce rybackiej i trochę się zniesmaczyliśmy. Kamienistej plaży spodziewał się każdy, ale takiego słowiańskiego mrowiska, ręcznika przy ręczniku metr od siebie i głośnych animacji organizowanych przez restaurację na plaży, już nie. Całe szczęście w kolejnych dniach staranniej, jeszcze w apartamencie, z użyciem internetu, wybierałem najpiękniejsze plaże. 🙂 Niedziela, 28 sierpnia 2016 r. Po plażowaniu, wieczorem tego dnia wybraliśmy się do Splitu. Piękne, antyczne, kamienne miasto przy samym morzu. Spędzając tam czas w jednym z lokali ze świetnym klimatem można poczuć, że się żyje. Wtorek, 30 sierpnia 2016 r. Tego dnia wybraliśmy się na całodzienną wycieczkę do Bośni i Hercegowiny. Pierwszym punktem był Pocitelj, niewielkie miasto o tureckim klimacie nad rzeką Neretwą. Jeszcze kilkanaście lat temu doszczętnie zniszczone, dziś odbudowane bez utraty uroku. Następnie pojechaliśmy do klasztoru derwiszów w Blagaju, położonego u źródła rzeki i tuż przy, a nawet pod urwistą skałą. Bardzo klimatyczne miejsce. Ostatnim miejscem, do którego dojechaliśmy już po zachodzie słońca (któremu towarzyszyły nawoływania z meczetów), był Mostar. Znany głównie ze Starego Mostu, mającego 500 lat i pięknego, zabytkowego centrum. Sam most jest dość stromy, a idealnie wypolerowane butami turystów kamienie są tak śliskie, że zrobiono poprzeczne „krawężniki” od jednej strony mostu do drugiej, żeby z niego nie zjechać. Z obsługą w barze z piwem czy lodziarni bez problemu można dogadać się po polsku. Nie sądziłem, że turystyczna obecność Polaków na Bałkanach zaznaczy się aż tak mocno. W końcu co 3-4 samochód na wybrzeżu w Chorwacji ma polskie rejestracje. Czwartek, 1 września 2016 r. Dzień wyjazdu z Promajny, drogi dalej. Około południa w pełni słońca spadł gęsty deszcz przyniesiony przez chmury, które przedarły się nad wysoką na ponad 1500 m stromą górą, która górowała nad całym wybrzeżem, znajdując się jednocześnie zaledwie kilka kilometrów od morza. Wyruszyliśmy w kierunku Dubrownika. Jak pisałem wcześniej, przez Bośnię i Hercegowinę, która ma ok. 20-kilometrowy pas wybrzeża. Jedyny kurort BiH, Neum, z niższymi cenami niż w Chorwacji, nie spodobał mi się. W tym miejscu morze wygląda jak jezioro, jest wyjątkowo ograniczone górami, a domki nastawiane jeden na drugim (w Chorwacji akurat też tak często jest). Ogólnie mam wrażenie, że gdyby zrobić bazę wszystkich miejsc i kwater w Chorwacji, a następnie wylosować jakąś kwaterę, to jej miejsce byłoby nieciekawe. Apartamenty są ogólnie wszędzie, prawie wszystko jest na wynajem. Żyje się głównie z turystów. Ale niestety wiele z nich jest przy ruchliwej ulicy, w gęstej zabudowie, w hałaśliwym kurorcie typu Makarska. Co wiąże się też z zatłoczoną i przeciętną plażą. Chorwację mogę polecić, ale należy starannie wybrać gdzie się będzie mieszkać. Dojechaliśmy do Dubrownika. Parkowanie na ulicy 25 zł za godzinę, aż do nocy. Pojechaliśmy więc trochę poza centrum, zaparkowaliśmy bezpłatnie i podjechaliśmy 2 przystanki autobusem. Bilet jednorazowy 9 złotych… Chciałoby się zapytać, czy jesteśmy w… Nowym Jorku? Ale tam komunikacja nie jest taka droga. Na pewno nie są to ceny z tej części Europy. Dubrownik zrobił na nas wrażenie, podobnie jak Split. Zastanawiając się kto mieszka w samym starym mieście, spotkaliśmy kilku mieszkańców, ale znacznie więcej tabliczek „Apartman” przy drzwiach. Zrozumiałe. Swoje mieszkanie można wynająć za bardzo konkretne pieniądze. Nawet, gdy ktoś się tu urodził, to koszt alternatywny mieszkania tu dalej (utracone korzyści z tego powodu) jest zbyt wysoki. Poza tym nie można dojechać autem, nie wiem jak daleko można je w ogóle zaparkować, dźwiganie zakupów w górę miasta (ok. 50 m różnicy poziomów) też po którymś razie odbiera czar mieszkania w kilkusetletnich murach. Nocleg tego dnia zaplanowaliśmy już w Czarnogórze, w jednej z pierwszych miejscowości, Igalo. Podczas wieczornego spaceru promenadą po kolacji zobaczyliśmy, że cała plaża w tej miejscowości to dosłownie wylany beton. Trochę dramat. Poniedziałek, 2 września 2016 r. Zwiedzanie tego dnia rozpoczęliśmy od sąsiedniej miejscowości Herceg Novi. Następnie ruszyliśmy brzegiem Zatoki Kotorskiej, jedynego, kilkuramiennego fiordu na wybrzeżu Adriatyku. Po drodze zahaczyliśmy o niewielką, urokliwą miejscowość Perast. Późnym popołudniem dotarliśmy do Kotoru. Stare Miasto położone było u podnóża góry, na którą wspinał się gruby, obronny mur. Wspaniały klimat, w stylu Splitu i Dubrownika, tylko ludzi mniej. Już po zachodzie słońca dotarliśmy do miejscowości Svieti Stefan, znanej z małej wysepki połączonej niewielkim mostem z lądem. Znalazłem taką informację w przewodniku, ale pewnie jeszcze, gdy czytałem go w Polsce, więc na miejscu byłem zaskoczony. Zabytkowe stare miasto przerobiono na… hotel. Na wyspę nie ma wstępu. Mimo, że są tam miejsca publiczne, takie jak zabytkowy kościół itp. Tak jakby wrocławski Ostrów Tumski przerobić na hotel. Niesmak. Przed 23 dojechaliśmy prawie na sam koniec Czarnogóry, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg, do najbardziej albańskiego miasta w Czarnogórze, Ulcinj. O godzinie 20, główna ulica prowadząca do starego miasta, na którego końcu, tuż przy morzu, był nasz apartament, zamienia się w ruchliwy deptak. Zakaz wjazdu. Czuć arabski chaos. Dużo aut, ciasne, niedoświetlone uliczki, po bokach głupio zaparkowane samochody z wieloma rysami. Znaleźliśmy w końcu miejsce jak najbliżej murów starego miasta, gdzie zaparkowaliśmy samochód. Jazda i parkowanie tutaj to zadanie dla naprawdę doświadczonego kierowcy, którym, nieskromnie się pochwalę, jestem :), ale też wyłącznie ludzi opanowanych. Pomyślałem o kilku osobach, które by tu zwariowały. Parkowanie było równoległe, przy murze, z koniecznym użyciem hamulca ręcznego, na stromym wzniesieniu, na słabo oświetlonej uliczce. Przekroczyliśmy mury starego miasta, znaleźliśmy nasz apartament, zostawiliśmy rzeczy (wzięliśmy tylko to, co potrzebne na 1 noc) i poszliśmy coś zjeść do restauracji tuż obok apartamentu z pięknym widokiem na morze. Morze było ciemne jak atrament, ale skały ładnie podświetlone. Przy stole obok, oczywiście Polacy. Wtorek, 3 września 2016 r. Ta, ostatnia część podróży ma charakter prawie wyłącznie techniczny – po prostu wracamy. Mapy Google proponowały trasę taką samą, czyli przez Chorwację, co byłoby jednak nudne, a wręcz frustrujące – siedzieć tyle godzin w samochodzie i widzieć dokładnie to samo, co się widziało. Dlatego wybraliśmy trasę przez Serbię i Węgry. Znalazłem tani i dobry nocleg ze śniadaniem przy autostradzie pod Belgradem. Niezbyt daleko zajechaliśmy, bo 600 km, ale to 9 godzin drogi, więc czasowo połowa trasy. Trasa przez Czarnogórę była wspaniała, przez góry, ale poprowadzona doliną rzeki o niesamowitym kolorze, która wyrzeźbiła piękny kanion, tak, że nie było ani wielu ostrych zakrętów ani dużej, odczuwalnej różnicy poziomów. Strome góry na lewo i prawo. A po prawej stronie, co jakiś czas „galeria” (czyli pół-tunel) pociągu, który przez większość trasy jeździł w tunelu w skale. Nie mogliśmy uwierzyć, że ktoś wpadł na pomysł poprowadzenia tutaj trasy kolejowej i zrealizował go. Środa, 4 września 2016 r. Widoki tego dnia były już typowe, znane nam z naszej części Europy – płasko i zielono. Do tego godzinna kolejka na granicy między Serbią a Węgrami (Unią Europejską), przed którą było obozowisko uchodźców. Po 2 w nocy dotarliśmy bezpiecznie do domu. I tak skończyła się prawie 2-tygodniowa wycieczka. Jestem zadowolony z tego co zobaczyłem i pewnie jeszcze wrócę do Chorwacji tam, gdzie nie byłem, np. na północ i tam, gdzie nie dojechałem, czyli do Albanii, Macedonii, Serbia też pewnie zasługuje na więcej niż przejazd autostradą. 🙂 Główna porada dla wybierających się do Chorwacji – starannie wybrać miejscowość, apartament, sprawdzić okoliczne plaże, żeby poczuć się faktycznie jak nad Adriatykiem, a nie jak w Mielnie czy Władysławowie (dobór miejscowości nieprzypadkowy).
Liczba postów: 1 Liczba wątków: 0 Dołączył: 04-07-2020 Reputacja: 0 Witam, jadę jutro samochodem do Varny planuję trasę przez przejścia Słowacja: Visny Komarnik Węgry: Pacin Rumunia: Valay Bugaria: Ruse czy ktoś wie czy te przejścia są obecnie czynne? (w związku z covid) Szczególnie Węgry- oni tam mają mapkę korytarzy, ale przejścia Słowacja - Węgry w Pacinie na niej nie widzę. Liczba postów: 3,516 Liczba wątków: 1 Dołączył: 15-05-2015 Reputacja: 138 Powinno być czynne i póki co mamy Szengen, czyli nie powinno być kontroli na granicy, ale czasy mamy niepewne i nikt Ci tego w 100% nie zagwarantuje [emoji53] Będziesz mijał po drodze przejścia koło Satoraljaujhely to tam możesz spróbować przejechać na Węgry i potem na Kisvarda[emoji6] Wysłane przy użyciu Tapatalka Liczba postów: 3,516 Liczba wątków: 1 Dołączył: 15-05-2015 Reputacja: 138 To znaczy jedno przejście graniczne koło Satoraljaujhely [emoji16] Wysłane przy użyciu Tapatalka Liczba postów: 11,209 Liczba wątków: 6 Dołączył: 13-05-2015 Reputacja: 336 Widyń/Calafat rano wjazd na bieżąco. Zero samochodów. Liczba postów: 672 Liczba wątków: 0 Dołączył: 19-05-2015 Reputacja: 33 Bors II kierunek RO/HU dzisiaj ok. 14:00 kilka samochodów, ok. 15 minut. Przejazd przez Węgry bez jakichkolwiek problemów, cały czas autostradami. Kierunek Słowacja. A Polsce niespodzianka pomiędzy Barwinkiem a Duklą zderzyły się TIR-y. Pojechaliśmy przez Rymanów. Liczba postów: 11,209 Liczba wątków: 6 Dołączył: 13-05-2015 Reputacja: 336 Liczba postów: 356 Liczba wątków: 0 Dołączył: 03-05-2016 Reputacja: 33 Przejście graniczne RO/HU (Urziceni/Vallay) w dniu o godz. czas oczekiwania ponad 1 godzinę. 2005 HR, 2006 PL, 2007 HR, 2008 BG, 2009 BG, 2010 BG, 2011 BG, 2012 BG, 2013 TN, 2014 TR, 2015 TR, 2016 GR, 2017 BG, 2018 GR, 2019 BG, 2020 BG, 2021 MK, 2022 BG, 2023 AL ?. Nawiguję z Garmin Nuvi, Sygic, Mapy CZ, Google Maps. Liczba postów: 1,735 Liczba wątków: 0 Dołączył: 16-05-2015 Reputacja: 81 Info z dnia wczorajszego / powrót do PL / Kalotina/Gradina 40-45min (o 10tej) , Horgos autostrada o 15tej - 1,5h Pozdrawiam, Zagorkaman Liczba postów: 184 Liczba wątków: 0 Dołączył: 03-07-2019 Reputacja: 13 (27-07-2022,10:24:13)Tosho napisał(a): Info z dnia wczorajszego / powrót do PL / Kalotina/Gradina 40-45min (o 10tej) , Horgos autostrada o 15tej - 1,5h Nieźle. Czyżby udało Ci się w ciągu jednego dnia rano zjeść śniadanie nad Morzem Czarnym, a kolację w domu w PL ? Liczba postów: 326 Liczba wątków: 0 Dołączył: 03-08-2017 Reputacja: 13 (19-07-2022,18:19:37)dżek napisał(a): Widyń/Calafat rano wjazd na bieżąco. Zero samochodów. Którędy jechałeś z Sofii do Widynia? 2016 Bg /2018 Bg /2019 Bg / 2021 Niemcy/Liechtenstein/Austria/Szwajcaria/Francja/Andora/Hiszpania / 2022 Bg / 2023 Gr
Zapraszamy do udziału w Bałkańskiej Przygodzie! Trasa wycieczki została starannie przygotowana i poprowadzi nas przez najciekawsze i najpiękniejsze miejsca Chorwacji, Czarnogóry oraz Bośni i Hercegowiny. Region ten jest bardzo zróżnicowany geograficznie i obejmuje wspaniałe pasma górskie, wchodzące w skład masywu Gór Dynarskich, wodospady, rzeki i zatoki. Chorwackie wybrzeże, skąpane w słońcu z ponad tysiącem wysp zanurzonych w lazurowym morzu. Przy wybrzeżu Adriatyckim przycupnęły stare miasta: Zadar, Szybenik, Split, Trogir, perła Adriatyku - Dubrownik, Kotor, Budva. Wszystkie znalazły się na naszej trasie. Każde posiada niepowtarzalną atmosferę i labirynt wąskich uliczek będących kluczem do poznania burzliwej historii regionu. Miejsca, w których przenikały się przez wieki wpływy: greckie, rzymskie, słowiańskie, osmańskie i austro-węgierskie. Bośnia i Hercegowina to nadal mało odkryty skarb Bałkanów. Tu wybraliśmy dla Państwa najbardziej interesujące miejsca: Mostar, ze wspaniałą starówką i przepięknym Starym Mostem, Blagaj - największe wywierzysko na terenie Bałkanów, kosmopolityczne Sarajewo oraz malowniczo położone Jajce. Podczas naszej wyprawy będzie także okazja do spróbowania lokalnych smakołyków: burek, ćievapy na sarajewskiej Baszczarszji, świeże owoce - wszystko doprawione wspaniałymi regionalnymi winami. Gościnni i życzliwi gospodarze regionu będą dodatkowym atutem tej wyprawy. 1 dzień WARSZAWA - BRATYSŁAWAOdjazd autokaru przez przejście graniczne w Cieszyn. (możliwość wsiadania: Piotrków Trybunalski, Częstochowa, Katowice). Przyjazd do hotelu w okolicach Bratysławy. 2 dzień BRATYSŁAWA - ZAGRZEB Po śniadaniu przejazd do stolicy Chorwacji - Zagrzebia. Spacer po centrum rozpoczniemy przy Katedrze na wzgórzu Kaptol, następnie spacer do Górnego Miasta, przejście na plac Bana Jelacica, który jest gwarnym centrum miasta. Wizyta w na terenie jednego z najpiękniejszych cmentarzy w Europie - Mirogoju. Czas wolny na samodzielne spacery w centrum miasta. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja i nocleg. 3 dzień ZAGRZEB - PARK NARODOWY JEZIOR PLITWICKICH - ZADAR Po śniadaniu przejazd do Parku Narodowego Jezior Plitwickich (UNESCO). Spacer po terenie na którym położone są jeziora Górne i Dolne. W sumie 16 turkusowych zbiorników połączonych ze sobą niezliczoną ilością wodospadów. Rejs statkiem po największym jeziorze Kozljak. Przejazd do Zadaru, gdzie stare miasto to mozaika wspaniałej architektury wybudowana na rzymskich fundamentach. Spacer po rzymskim forum, bizantyjski kościół św. Donata, romańska Katedra św. Anastazji, renesansowa loggia miejska i nowoczesne organy morskie. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja i nocleg. 4 dzień ZADAR - SIBENIK - TROGIR - SPLIT Dzień rozpoczniemy od wizyty w Szybeniku, najstarszej słowiańskiej osadzie na wybrzeżu Adriatyku, nazywanej też Krzesimirowym Miastem. Główną atrakcją miasta jest renesansowa Katedra św. Jakuba (UNESCO), budowana przez ponad 100 lat. Spacer wąskimi ulicami wokół katedry pozwoli nam zapoznać się z wspaniałymi zabytkami miasta i jego niepowtarzalną atmosferą. Następnie wizyta w „Małej Wenecji” czyli Trogirze (UNESCO), gdzie maleńka wyspa stanowi historyczne centrum miasta. Do miasta wejdziemy zabytkową Bramą Lądową. Zachwyci nas Katedra św. Wawrzyńca z bogato dekorowanym romańskim portalem oraz górującą nad miastem wieżą. Zobaczymy także Ratusz, miejską loggie oraz wieżę św. Marka. Przejazd do stolicy Dalmacji - Splitu (UNESCO). Zwiedzanie miasta rozpoczniemy od wizyty w podziemiach pałacu cesarza Dioklecjana, jedynej dobrze zachowanej części oryginalnej zabudowy miasta. Następnie udamy się do Katedry św. Dujama, świątyni Jowisza, bramy Złotej oraz na Plac Narodowy. Czas wolny na najpiękniejszym deptaku nadmorskim Dalmacji - Riwie. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja i nocleg. 5 dzień SPLIT - DUBROWNIK - PERAST - KOTOR - BUDVA Przejazd magistralą adriatycką przez Riwierę Makarską w kierunku Dubrownika (UNESCO), nazywanego „Perłą Adriatyku”. Zwiedzanie starego miasta otoczonego wieńcem murów obronnych rozpoczniemy od Bramy Pile, przejście do fontanny Onufrego, wizyta w Klasztorze Franciszkanów, spacer główną ulicą starówki obok Pałacu Rektorów do Katedry i dalej do starego portu, skąd ruszymy statkiem na krótki rejs aby podziwiać panoramę miasta od strony morza (rejsy odbywają się tylko przy dobrych warunkach atmosferycznych). Przejazd na granice z Czarnogórą. Kontynuacja przejazdu wzdłuż Zatoki Kotorskiej do Perastu. Wizyta w Kotorze (UNESCO), gdzie kamienice, kościoły i cerkwie ulokowane przy wąskich i krętych ulicach otoczone są murami obronnymi, wznoszącymi się 300 metrów nad starym miastem. Zwiedzanie historycznego centrum z Katedrą św. Tripuna, cerkwiami św. Łukasza i Mikołaja i Placem Broni. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja i nocleg. 6 dzień BUDVA - STARY BAR - JEZIORO SKADARSKIE - BUDVA Rano przejazd do Starego Baru, spacer po ruinach, jednego z najstarszych miast w Czarnogórze otoczonego starymi gajami oliwnymi. przejazd do miejscowości Virpazar i rejs po jeziorze Szkoderskim, największym jeziorze na Bałkanach, jednocześnie rezerwacie ptactwa i parku narodowym. Po południu przejazd do Budvy, największego kurortu w tej części Adriatyku, spacer po zrekonstruowanym Stary Mieście, czas wolny na nadmorskiej promenadzie. Powrót do hotelu, kolacja i nocleg. 7 dzień BUDVA - POCITJELI - BLAGAJ - MOSTAR Po wczesnym śniadaniu przejazd do Bośni i Hercegowiny. Postój w miejscowości Pocitjeli położonej na stromym zboczu nad Neretwą. Kolejnym punktem programu będzie wizyta w miasteczku Blagaj, gdzie zobaczymy największe wywierzysko na Bałkanach i jedno z najciekawszych w Europie, gdzie z siłą 43m3 na sekundę rzeka Buna wypływa z podziemnego korytarza. W tym samym miejscu znajduje się klasztor derwiszy, jeden z najciekawszych przykładów architektury i kultury osmańskiej na terenie BiH. Przejazd do Mostaru (UNESCO) i zwiedzanie Starego Miasta: kamienny most - serce i wizytówka miasta, meczet Koski Mehmed, kolorowy bazar Kujundziluk, Krzywy Most. Po zwiedzaniu zakwaterowanie i czas wolny na samodzielne spacery po mieście. Wieczorem kolacja i nocleg w Mostarze. 8 dzień MOSTAR - SARAJEVO - JAJCE Przejazd malowniczą doliną Neretwy, przez miejscowość Jablanica do stolicy BiH - Sarajeva. Zwiedzanie miasta stanowiącego przez wieki mieszankę kultur, religii i architektury. Sarajewska czarszija oczaruje nas atmosferą orientu. Zajrzymy do największego meczetu Gazi Husrev Bega, zobaczymy Sebilj - fontanna, serce starego bazaru; Ratusz Miejski, most na którym dokonano zamachu na Franciszka Ferdynanda oraz Starą Cerkiew Prawosławną i katedrę pw. Serca Jezusowego. Następnie przejazd w kierunku miejscowości Jajce, która nazywana jest muzeum pod otwartym niebem. Jajce usytuowane są w miejscu, gdzie rzeka Piva wpada do Vrbasu, tworząc niezwykle malowniczy wodospad. Miejsce to uważane jest za jedno z najbardziej malowniczych miejsc w Bośni i Hercegowinie. Spacer po zabytkowym centrum to poznanie burzliwej historii miasta: średniowieczna twierdza, bramy, bastiony, meczet i tradycyjne muzułmańskie domy. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja i nocleg. 9 dzień JAJCE - BANIA LUKA - VARAZDIN - BRATYSŁAWA Po śniadaniu przejazd w kierunku Banja Luki a następnie w kierunku granicy z Chorwacją. Przejazd do Varazdinu i zwiedzanie miasta nazywanego „małym Wiedniem”. Miasto festiwali może pochwalić się wspaniałą starówka. Do najważniejszych zabytków należą: ratusz miejski, kościół św. Mikołaja, kościół Franciszkanów, zamek oraz miejska nekropolia o unikalnej parkowej architekturze. Przejazd w kierunku Bratysławy na nocleg tranzytowy, zakwaterowanie, kolacja. 10 dzień BRATYSŁAWA - WARSZAWA Wyjazd w kierunku Polski. Po drodze planowane krótkie postoje. Przyjazd do Warszawy (Pałac Kultury, parking pod Kinoteką). Cena zawiera: transport autokarem, zakwaterowanie w hotelach klasy turystycznej (pokoje z łazienkami), opiekę polskiego pilota, usługi lokalnych przewodników w trakcie zwiedzania, wyżywienie zgodnie z programem (śniadania i obiadokolacje), bilety wstępów do zwiedzanych obiektów i atrakcje wg programu, komplet ubezpieczeń (KL do 25000 EUR z uwzględnieniem następstw chorób przewlekłych, NNW do 3000 EUR, bagaż podróżny do 200 EUR). Cena nie zawiera: Obowiązkowej składki na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny płatnej przy pierwszej wpłacie (10 PLN/os), obowiązkowej składki na Turystyczny Fundusz Pomocowy płatnej przy pierwszej wpłacie (10 PLN/os), kosztu imprez fakultatywnych organizowanych na miejscu, napojów do kolacji, opcjonalnego ubezpieczenia Kosztów Rezygnacji z Imprezy z nagłej przyczyny losowej (3% ceny na umowie), opcjonalnego ubezpieczenia Kosztów Rezygnacji z Imprezy z nagłej przyczyny losowej oraz w wyniku następstwa choroby przewlekłej (6% ceny na Umowie), rozszerzenia ubezpieczenia KR z powodu zachorowania na COVID-19 (zwyżka składki 60% ceny ubezpieczenia), opcjonalnego ubezpieczenia VIP (86 PLN/os / KL 100000 EUR, NNW 10000 EUR, OC 100000 EUR, bagaż 1000 EUR), opcjonalnego ubezpieczenie THE BEST (180 PLN/os / 300000 EUR, NNW 10000 EUR. OC 100000 EUR, bagaż 1000 EUR), wydatków natury osobistej, innych kosztów nie wymienionych w punkcie "cena zawiera". Program jest ramowy (orientacyjny) np. kolejność realizacji poszczególnych punktów programu lub niektóre godziny mogą ulec zmianie. SIGMA TRAVEL zastrzega sobie ewentualne zmiany w programie imprezy (np. pkt "Warunków Uczestnictwa"). Dokumentem uprawniającym do przekroczenia granicy jest dowód osobisty bądź paszport. Najpóźniej na 7 dni przed wyjazdem należy podać numer i datę ważności dokumentu podróży (dowód osobisty/paszport). Do wszystkich krajów, które obejmuje program można wjechać na podstawie dowodu osobistego (paszport nie jest wymagany). Zakwaterowanie w hotelach klasy turystycznej w pokojach 2-osobowych (lub 2-osobowych z dostawką na żyzcenie), z łazienkami. Na początku wycieczki należy przekazać dewizową część ceny imprezy w kwocie 140 EUR. Wybór miejsc w autokarze przy wpłacie zaliczki!
Bez zbędnego wprowadzenia, w tym wpisie chcemy podzielić się z Wami wskazówkami dotyczącymi przemieszczania się po kraju oraz naszym sposobie na dotarcie do Bośni i Hercegowiny. Brak bezpośredniego lotu nie musi być problemem!***Spis treści1 Jak dotrzeć do Bośni i Hercegowiny z Polski?2 Podróżowanie po Wynajem Transport w SarajewieJak dotrzeć do Bośni i Hercegowiny z Polski?Najszybszym sposobem dostania się do Bośni będzie oczywiście przelot samolotem. Niestety z Polski nie latają bezpośrednio na ten moment żadne linie lotnicze. Jeśli mieszkacie blisko niemieckiej granicy, to najlepszym rozwiązaniem będą bezpośrednie loty Wizzaira z Berlina do Tuzli. Bardzo często trafiają się przeloty za 100-200zł w obie strony. Do Berlina można też dojechać z Polski autobusami lub ciekawym rozwiązaniem są połączenia z Budapesztu do Sarajewa, co jest rozwiązaniem szczególnie korzystnym dla mieszkających na południu Polski. Ostatnio często trafiają się też tanie loty z Warszawy do stolicy Węgier. My wracając do Polski wybraliśmy lot Sarajewo – Budapeszt. Z kolei lecąc do Bośni i Hercegowiny wyszukaliśmy bardzo tanie połączenie do chorwackiego Splitu, skąd kilka razy dziennie kursują bezpośrednie autobusy do Bośni (np. do Medziugorie – położone bardzo blisko wodospadów Kravica albo Mostaru). Za przeloty w obie strony wraz z dojazdem na lotnisko i przejazdem z Chorwacji do Bośni zapłaciliśmy około 200zł za też sporo osób, które przyjechały tu autem bezpośrednio z Polski i podróżowanie po BiH łączyły ze zwiedzaniem innych bałkańskich krajów. Sam przejazd samochodem to jednak kilkanaście po krajuPodróżuje się tu przyjemnie i sprawnie, choć wybierając połączenia autobusami poza głównymi drogami, upewnijcie się jaką trasą jedzie autobus (zwłaszcza jadąc tu z Chorwacji). Pozytywnie zaskoczył nas stan tutejszych dróg, który na przestrzeni lat bardzo się głównych trasach kursują często i bez większych opóźnień. Wyjątkiem podczas naszej podróży były połączenia z Chorwacji (choćby nasz przejazd ze Splitu był opóźniony około godzinę mimo braku kolejek na granicy), które miewają opóźnienia. Zdecydowanie rzadziej można dojechać do mniej popularnych destynacji. Na przykład na trasie Sarajewo – Jajce kursowały zaledwie trzy autobusy już to w tekście Bośnia i Hercegowina – ceny, waluta, ale zaznaczę jeszcze raz, że warto sprawdzać godzinę odjazdu i przyjazdu autobusu (szczególnie na południu kraju). Zdarza się, że autobusy jadą okrężnymi trasami. Kilka cen: Mostar – Medziugorie – 4KM (9zł) Mostar – Sarajewo – 20KM (44zł) Sarajewo – Jajce – (58zł)Przy planowaniu podróży warto skorzystać z dwóch wyszukiwarek połączeń – getbybus oraz busticket. Obejmują one (zwłaszcza na południu kraju) większość kursujących linii. Dokładny rozkład sprawdzicie na dworcach autaSamochodu w Bośni nie wypożyczyliśmy, ale biorąc pod uwagę dobry stan dróg i brak możliwości dotarcia do wielu miejsc komunikacją publiczną (na przykład do świetnych wodospadów Kravica) bardzo polecamy ten sposób. Ze swojej strony możemy polecić jak zawsze wyszukiwarkę rentalcars, a znajomi chwalili sobie także tą lokalną wypożyczalnię. Co ciekawe, wypożyczenie bezpośrednio w GumaX nie zawsze jest tańsze niż przez z Mostaru do Sarajewa uznawana jest za jedną z najpiękniejszych w tej części Europy. Pociągi niestety jeżdżą bardzo rzadko, a siatka połączeń w całym kraju jest bardzo uboga. Rozkład jazdy sprawdzicie na tej stronie. Przykładowa cena za przejazd z Mostaru do Sarajewa to (26zł).Transport w SarajewieDużych miast w BiH zbyt wiele nie ma, a po Mostarze poruszaliśmy się wyłącznie pieszo. W Sarajewie pomijając kolejkę na górę Trebević (20KM w obie strony), cena przejazdów tramwajami, trolejbusami i autobusami nie jest wygórowana – ( Ułatwieniem są rozkłady zintegrowane z Google Maps, choć nie zawsze się one lotnisko w Sarajewie dojedziecie shuttle busem lub jeśli nie będą Wam pasowały godziny jak nam – trolejbusem 103. Z przystanku Dobrinja škola trzeba przejść około 15 minut pieszo. Stosunkowo tanie są tu taksówki. W tych, którymi jeździliśmy opłata początkowa wynosiła ( a każdy przejechany kilometr (
30 sierpnia 2015 bih, Bośnia i Hercegowina, Mostar, Pocitlej, Sarajewo Z Dubrownika do Zagrzebia chcemy dostać się przez Bośnię i Hercegowinę. Głównie skusiła nas okładka przewodnika Lonely Planet z mostem Mostaru i kilka ciepłych słów o tym kraju. Czy warto skrócić tędy drogę i ominąć chorwackie autostrady? Definitywnie tak! Z Dubrownika kierujemy się na Metković i tamtejsze przejście graniczne. Zastajemy oczywiście kolejkę. Celnicy w upale ewidentnie stracili zapał do czegokolwiek, więc i to samo musi spłynąć na turystów. Ot… przypomnieć sobie można czasy, gdy nie byliśmy w UE. Ostatecznie dostajemy stempel w paszporty i ruszamy drogą M17 biegnącą wzdłuż wijącej się między górami Neretwy. Počitelj Zatrzymujemy się na chwilę w małej miejscowości Počitelj, by wdrapać się na opuszczoną wieżę. Teren dookoła aż zachęca do wędrówki, a z murów położonych na szczycie wzgórza roztacza się wspaniały widok na zamek i meczet. Nas jednak goni czas i droga, więc zadowalamy się widokiem z okien fortyfikacji i ruszamy dalej. Mostar czeka. wewnątrz wieży Po dotarciu do Mostaru nie bardzo wiedzieliśmy co ze sobą zrobić. Brak oznaczeń, brak parkingu. Kilku lokalnych, podwórkowych właścicieli nagania na klepisko żądając za miejsce zbójeckiej ceny. Ostatecznie parkujemy przy głównej drodze na zachód od Starego Mostu. Spalone upałem miasto wydaje się przygnębiająco uśpione. Jakby zmęczyło się swą historią, podziałami i ludźmi. Niegdyś była to perła w Imperium Osmańskim, w której rozwijało się rzemiosło i sztuka. Sulejman dla zwieńczenia chwały regionu zlecił budowę mostu, który po 11 latach budowy zawisł nad rzeką (1557 r.) i od razu stał się cudem inżynierii tamtej epoki. Stary most, wokół którego przez 427 lat kręciło się życie regionu, runął zniszczony ostrzałem artylerii w 1993r. A wkrótce za nim runęło miasto. Walczący najpierw przeciwko Serbom, ramię w ramię, Bośniacy i Chorwaci zwrócili się przeciwko sobie. Wybuchły bratobójcze walki a miasto zostało znów podzielone – tym raze nie wzdłuż rzeki a ulic. Obie strony nie żałowały sobie kul, pocisków i moździerzy. Po dwóch latach Mostar stał się stertą kamieni. Z blisko trzydziestu meczetów ocalał jeden. Od zakończenia walk i wymuszonego pojednania w 1995 miasto jest odbudowywane. Bosanska kafa Kawa bośniacka (bosanska kafa) podawana tradycyjnie na tacy to mała filiżanka, słodycze – rachatłukum (rahat ulokum, czyli „ukojenie gardła” o konsystencji galaretki) oraz oczywiście zaparzona w miedzianym tygielku z długą rączką (dżezwa) kawa. Do tego obowiązkowo szklanka wody. Nasiona kawy są zawsze bardzo drobno mielone. My przechodzimy przez Stary Most i okolicę, a nie mogąc odmówić sobie kawy po bośniacku (bosanska kafa) siadamy na chwilę przy ulicznym targu i straganach. Czarny wywar ze zmielonych na pył ziaren zostaje podany tradycyjnie na tacy. Jedna filiżanka wystarczy by stanąć szybko na dwie nogi, więc… co zrobić…. chodzimy jeszcze chwilę po centrum walcząc z kofeiną we krwi i upałem. Ostatecznie słońce zmusza nas do odwrotu. Mostar zostawiamy za sobą. Sarajewo Źle oszacowaliśmy czas i siły dziś. Do Sarajewa wjeżdżamy zbyt późno, by poświęcić na nie choć godzinę włóczenia się. Musimy zadowolić się kilkoma widokami z auta i odjechać z rozbudzonym apetytem. Wrażenie jest jednak pozytywne. Pomimo licznych śladów po kulach mniejszych i większych oraz smutnej historii nakreślonej przez długie lufy snajperów miasto jest żywe, ruchliwe i zaskakujące swoim względnym nieładem. Ostatni widok, jaki nas żegna, zapadając jednocześnie w pamięć, to cmentarz Kovaci pokrywający białymi, szpiczastymi nagrobkami całe wzgórze. Podczas oblężenia 1992-95 snajperzy zabili ponad 10tyś osób i ranili 50tyś. Jedyną drogą ucieczki z miasta był 800m tunel pod lotniskiem. Warto wspomnieć, że tu, od wystrzału z pistoletu zaczęła się Pierwsza Wojna Światowa a interpretacja tego wystrzału (pomijając konsekwencje) jest chyba do dziś zgoła inaczej definiowana przez Serbów i Austriaków. Rzut oka z autostrady na Bośniackie Piramidy i kierujemy się na Jajce! Tak, tak – Jajce!
przejścia graniczne chorwacja bośnia i hercegowina