Adam Kokoszka photos, including production stills, premiere photos and other event photos, publicity photos, behind-the-scenes, and more.
AUTO MOTO ADAM KOKOSZKA Company Profile | Chorzów, śląskie, Poland | Competitors, Financials & Contacts - Dun & Bradstreet
Clique aqui para ver as últimas notícias de transferência Adam Kokoszka (POL), estatísticas de carreira, histórico de transferências, jogadores semelhantes e papéis de jogadores favoritos. Adam Kokoszka Transfer News, History, Market Value (xTV) & Career Stats
This overview shows the selected player's opponents and his performance record against them. Several filters can be selected. The list shows several stats such as the amount of ma
Close. ceroacero.es ogol.com.br zerozero.pt playmakerstats.com calciozz.it ogol.com.br zerozero.pt playmakerstats.com calciozz.it
FIFA 18 Adam Kokoszka (Adam Kokoszka) Stat, Bio, BIN, Price Range and FUT Card Review - FIFA 18 ratings, plus all details (traits, attributes and Ultimate Team player card information)
. Adam Kokoszka: Chcę grać w pierwszym składzie (ZDJĘCIA) Z Adamem Kokoszką o grze w Polonii Warszawa, występach w reprezentacji oraz kulisach transferu do Śląska Wrocław. 11 marca 2013, 8:26 Adam Kokoszka w Śląsku? Prawdopodobnie od czwartku Adam Kokoszka przeszedł już testy medyczne. Kontrakt ze Śląskiem najprawdopodobniej podpisze jutro, 28 lutego. 27 lutego 2013, 15:53 Kokoszka i Baszczyński zabiorą Wiśle mistrzostwo? - Nigdy nie żałuję swoich decyzji - zapewnia były piłkarz Wisły Kraków Adam Kokoszka, który wspólnie z ikoną tego klubu - Marcinem Baszczyńskim, będzie teraz... 23 czerwca 2011, 11:12 Polską piłkę dołują dwie plagi. Korupcja oraz megalomania i brak pokory Piłkarz Adam Kokoszka, obecnie w warszawskiej Polonii, doznał w Krakowie, gdzie mieszka, sromotnej porażki! Tutejszy sąd w całości odrzucił jego pozew przeciwko... 26 kwietnia 2011, 14:14 Radosław Czerniak nie żyje. Wychowanek i wieloletni zawodnik koszykarskiego Śląska, był też trenerem Górnika Wałbrzych. Koszykarski Śląsk Wrocław poinformował o śmierci Radosława Czerniaka. Wychowanek i wieloletni zawodnik WKS-u zmarł po walce z chorobą nowotworową. Miał 53 lata. 19 lipca 2022, 15:50 Wszyscy kapitanowie Śląska Wrocław. Których pamiętasz? [ZDJĘCIA] Michał Szromnik zastąpił Krzysztofa Mączyńskiego w roli kapitana Śląska Wrocław. Kapitańską opaskę we Wrocławiu zakładało w przeszłości wielu wybitnych piłkarzy... 5 lipca 2022, 8:44 Arka negocjowała twardo i się nie ugięła. Dlaczego Olaf Kobacki nie odszedł do Śląska Wrocław? Jeszcze parę dni temu wydawało się, że Olaf Kobacki trafi do Śląska Wrocław i w przyszłym sezonie grać będzie na boiskach PKO Ekstraklasy. Teraz transfer w tym... 3 lipca 2022, 14:50 Stadion Tarczyński Arena z wielkim logo, które waży 2,5 tony [ZDJĘCIA] Wrocławski stadion - Tarczyński Arena - wreszcie ma swoje logo, które widoczne jest wyraźnie z Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. Nowy logotyp na elewacji... 15 czerwca 2022, 8:38 Saudyjczycy chcą wybudować fabrykę samochodów elektrycznych na Dolnym Śląsku i kupić piłkarski Śląsk Wrocław Śląsk Wrocław będzie miał nowego właściciela? Saudyjski fundusz Public Investment Fund chce na Dolnym Śląsku wybudować fabrykę samochodów elektrycznych, a... 8 czerwca 2022, 11:33 Fabian Piasecki zamienia Śląsk Wrocław na Raków Częstochowa. WKS nie szuka zastępstwa Fabian Piasecki opuszcza Śląsk Wrocław. Po napastnika zgłosił się Raków Częstochowa, który osiągnął porozumienie z klubem i samym zawodnikiem. Piasecki po... 7 czerwca 2022, 15:48 Zakończył się 25 Międzynarodowy Festiwal Rysowania w Zabrzu. MOSiR zgromadził niemal tysiąc uczestników. Wyniki już 6 czerwca [ZDJĘCIA] 3 czerwca w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zabrzu odbył się 25 Międzynarodowy Festiwal Rysowania. Wydarzenie zgromadziło około tysiąca... 4 czerwca 2022, 15:34 Ivan Djurdjević trenerem Śląska Wrocław. Były szkoleniowiec Chrobrego Głogów w Ekstraklasie Ivan Djurdjević po odejściu z Chrobrego Głogów długo bez pracy nie został. Lubiany w Głogowie szkoleniowiec poprowadzi w Ekstraklasie Śląsk Wrocław. 2 czerwca 2022, 14:57 Piłkarze mistrzowskiego składu znów razem. A wśród nich fizjoterapeuta z Jasła Piłkarze Śląska Wrocław, którzy w 2012 roku zdobyli mistrzostwo Polski spotkali się po latach, by uczcić dziesiątą rocznicę tego sukcesu. Pośród uczestników... 27 maja 2022, 21:04 Wielki Śląsk Wrocław znów ma szansę na mistrzostwo. Zobaczcie jak było 20 lat temu! [ZDJĘCIA] Śląsk Wrocław może dziś ponownie sięgnąć po tytuł koszykarskiego Mistrza Polski. Całe miasto czekało na ten dzień 20 lat! Kibice koszykówki doskonale pamiętają... 27 maja 2022, 16:27 Śląsk Wrocław na celowniku giganta z Arabii Saudyjskiej? Szejkowie mogą wejść do ekstraklasy Piłkarski Śląsk Wrocław może mieć nowego właściciela. Należący obecnie do Gminy Wrocław klub znalazł się na celowniku potężnego funduszu z Arabii Saudyjskiej,... 26 maja 2022, 15:15 Śląsk po raz trzeci pokonał Legię. WKS w piątek może zostać mistrzem Polski! Po wyjątkowo zaciętym meczu koszykarze Śląska w czwartym finale Energa Basket Ligi pokonali na wyjeździe Legię Warszawa 66:63. Obecnie wrocławianie prowadzą w... 25 maja 2022, 8:42 Kolejka pod znakiem pożegnań w Śląsku Wrocław i KGHM Zagłębiu Lubin W sobotę o godz. 17:30 rozegrana zostanie ostatnia kolejka PKO Ekstraklasy. Zarówno dla Śląska Wrocław — który zmierzy się na Tarczyński Arena Wrocław z... 21 maja 2022, 16:42 Przed Czarnymi Słupsk jeszcze dwa mecze z Anwilem Włocławek. Stawką są brązowe medale mistrzostw Polski Energa Basket Liga 2021/2022. Mogła być walka o złoto mistrzostw Polski, a będzie o brąz. Czarni Słupsk pokazali serce, ale to było za mało na zespół Śląska... 15 maja 2022, 11:24 Czarni Słupsk i Śląsk Wrocław tym razem szli punkt za punktem. W hali Gryfia znów lepsi okazali się jednak goście Energa Basket Liga 2021/2022. Piąty mecz, decydujący o być albo nie być w wielkim finale był nerwowy, a zarazem najbardziej... wyrównany w całej serii. W... 13 maja 2022, 19:29 Kibice na meczu Czarnych Słupsk we Wrocławiu [ZDJĘCIA] Liczna grupa kibiców wspierała koszykarzy Czarnych podczas czwartego meczu półfinału play-off. Zobacz zdjęcia naszego fotoreportera! 11 maja 2022, 16:33 Grupa Sierleccy Czarni Słupsk - Śląsk Wrocław 89:69 w czwartym meczu! [ZDJĘCIA] W czwartym meczu półfinałowym Energa Basket Liga, Grupa Sierleccy Czarni Słupsk wygrała ze Śląskiem Wrocław 89:69. 11 maja 2022, 9:37 Co za mecz Czarnych we Wrocławiu! Grupa Sierleccy Czarni Słupsk wygrali z WKS Śląsk Wrocław 123:60 Grupa Sierleccy Czarni Słupsk po przegranych dwóch meczach półfinałowych ze Śląskiem Wrocław w Hali Gryfia, wybrała się na trzecie spotkanie do Wrocławia.... 9 maja 2022, 10:13
Wtorek, 3 lipca 2018 r. Jak podał na swoim oficjalnym koncie na Twitterze nasz klub - sztab szkoleniowy "Białej Gwiazdy" wyraził zgodę, aby nasz były zawodnik, Adam Kokoszka, brał udział w treningach pierwszego zespołu Wisły Kraków. Kokoszka jest wychowankiem Wisły Kraków, który w 2008 roku odszedł do włoskiego Empoli FC. Z Włoch Kokoszka wrócił w 2011 roku do Polski, a dokładniej do Polonii Warszawa, skąd dwa lata później przeszedł do Śląska Wrocław. W sezonie 2014/2015 był piłkarzem Torpiedo Moskwa, by od 2015 roku ponownie wrócić do Śląska. Aktualnie Kokoszka pozostaje bez kontraktu, bo jego umowa z wrocławskim klubem wygasła, a on sam nie wystąpił w poprzednim sezonie w ani jednym meczu swojego poprzedniego zespołu. Redakcja Tagi:Byli wiślacyAdam KokoszkaŚląsk Wrocław Zobacz także: « Adam Nawałka kończy pracę z reprezentacją « Komunikat Wisły Kraków SA « Mercedes Russell zawodniczką Wisły CanPack « Arkadiusz Głowacki: - Mam nadzieję, że uda mi się przekonać tych nieprzekonanych Legia Warszawa złożyła ofertę transferu Carlosa Lópeza! » Transmisja meczu: Wisła Kraków - Puszcza Niepołomice » Carlitos... zakochał się w Warszawie. Zostanie legionistą! » Wisła pokonała Puszczę Niepołomice » Dodaj komentarz: 38 Komentarze: ~~~bongo bongo Kokoszka A płaci za możliwość trenowania z drużyną? ~~~~ja obiektywnie przy naszych brakach kadrowych, mile widziany Maxi Mam nadzieję że u nas nie zostanie I że to tylko treningi . Po tym co zrobił nie ma prawa zagrać w Wiśle . ~~~Ryba Akwariowa Uciekinier. Wychowanek nie podejmuje takich działań jak kokoszka ~~~dddd jejku Kolesiostwo ciąg dalszy... Prawdopodobnie od nowego tygodnia na treningi zacznie chodzić Marcin Daniec bo jest z Krakowa i kibicuje Wiśle. ~~~~the real thomas ... tragedia, ten klub powoli ale systematycznie się stacza... żal na to patrzeć ~~~Makaczo Dziwna sprawa Może od razu nie zaproszą Bruda :lol: :lol: ~~~jurek5373 4 Przesada No nie, to już przesada. Kiedyś uciekał jak szczur bez poszanowania dla klubu, a teraz co? Wyciągamy do niego rękę? Żeby on jeszcze jakiś poziom sportowy sobą prezentową. Dramat jakiś adam10 Kokoszka w Wiśle w naszej sytuacji ekonomicznej to powinniśmy się cieszyć, że ktokolwiek mający niezłe umiejętności chce grać u nas zakładając ten czarny PR jaki robią nam media ale i sam klub sobie robi swoimi głupimi ruchami a może nie tle ruchami a brakiem polityki informacyjnej. Co do samego Kokoszki owszem trzeba pamiętać, że zachował się kilka lat tka a nie inaczej ale też trzeba na to spojrzeć, że był młodym zawodnikiem może manager namieszał mu w głowie teraz jest już dojrzałym doświadczonym zawodnikiem a stoper faktycznie by nam się przydał. Inna sprawa w jakiej jest formie i jak będzie prezentował się po kontuzji. A po zatem nie ma co robić afery bo może tylko z nami trenuje a klub go chce tylko sprawdzić jak zagra w sparingu nic wielkiego się nie stanie może potrenować i zobaczyć czy był by nam w stanie pomóc jak nie to odejdzie i tyle. Zresztą trzeba zacząć od tego czy my go w ogóle chcemy. TTT Zawsze wracają Wrócił. Zawsze wracają. Krzysiu też będzie chciał wrócić. A co do Kokoszki to może grać ale za stawkę juniora. ~~~WISLAK WOLA Boże proszę Cię o jedno Żebym jutro się obudził, i żeby już nie było tego skomprimitowanego Zarządu. Błagaja Cię o to kibice Wisły(nie mylić z płatnymi trollami TSu) ~~~KaluUche Wstyd Lećmy już do tej 4 ligi, gruchniemy konkretnie i raz, potem się odbudować, a nie będziemy rozmieniać na drobne dobrego imienia naszego klubu, smarują nas wszędzie to o stadion, to o Carlitosa... dramat ~~~Marek123 ekhm Biorac po uwage ze inny nasz wychowanek jest trenerem Juniorow (Surma) nie zdziwiłoby mnie gdyby wzieli Kokoszke... el_polaco Wczoraj Surma, dziś Kokoszka jeszcze tylko zostaje krzysia wypożyczyć z legii a Carlitosa sprzedać do amiki. Kibic Wisły nie może narzekać na nudę. ~~~sss do WISLAK WOLA Każdy, kto ma inne zdanie od Ciebie albo jest zwyczajnie lepiej poinformowany co do sytuacji Wisły i roli zarządu jest płatnym trollem TS-u? :D ~~~paweł ~~~Skaut Wychowanek Wrócił syn marnotrawny :) Co nie zmienia faktu, że kiedyś się dobrze zapowiadał :) MatiM Komentarze Nie wiem czy piszący tu są tacy tępi, czy nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Gdzie wy tu macie informację o tym, że Kokoszka piłkarzem Wisły, albo że Wisła jest nim chociaż zainteresowana? Kosiarz Kokoszka zapewne ma tysiące propozycji, ale przychodzi wspomóc swój macirzysty klub... Wstyd i honor to chyba niekonieczne znane Mu pojęcia...:-( mariuszkoper @ MatiM Dokładnie. Kokoszka po kontuzji potrzebuje treningu z zespołem. Wiśle przy absencji Arsenicia i Veleza przyda się stopera na zajęciach. Tyle. A jak się dogadają na temat np. rocznego kontraktu, dostaniemy info, a ja nie będę z tego powodu płakał. PS: naprawdę nawet poziom ironii wśród komentujących jest niski. Ile można pisać o powrocie Brożka czy obsadzaniu stanowisk legendami klubu (mam na myśli komentarze w stylu "jeszcze Kosowski i Baszczyński na dyrektorów). Maxi Nawet jeśli chodzi o aspekt czysto sportowy ... ..to gość co nie grał w piłkę z rok czasu bo leczył kontuzję i jeszcze taka ciekawostka (( Niedziela, 01 Lipiec 2018 Adam Kokoszka stawił się na testach w GKS-ie Katowice. Były reprezentant Polski zagrał w sobotnim meczu sparingowym z GKS-em Bełchatów, ale chyba nie przekonał ostatecznie do siebie trenera Jacka Paszulewicza. )) Tak że myślę że nie ma szans byśmy go zatrudnili i ze to tylko treningi . ~~~FanNatic9 0Abg!! I ok Brać go ma 2 lata. Solidny obronca mkayw1 Custa A nasz byly bramkarz tużprzed testami medycznym kopnął Miedziowych i pojechal do Grecji , bedzie grał dla Arisu Saloniki... O ile znowu nie dostanie gdzie lepszej oferty finansowej :) Kasa misiu kasa.. :) ~~~inek kompromitacja Dla takich ludzi nie ma miejsca w Wiśle - SZANUJMY SIĘ ~~~goal Powrót syna marnotrawnego? Ależ nie. On się zatrzymał, a nawet cofnął w piłkarskim rozwoju. Wczoraj był jedną nogą w Katowicach, ale widać, że jak go zobaczyli, co obecnie prezentuje, to mu podziękowali. Niech próbuje, choć według mnie, to taki wiecznie nie spełniony talent, podobnie, jak Czekaj czy Uryga. ~~~WiślakTSW K Do fannaticabg Twoja choroba psychiczna widzę, że z każdym dniem postępuje. ~~~jazda Jazda Tragedii nie ma. Kiedyś był młody, głupi i w tamtej Wiśle nie mial szans zaistnieć mimo opinii talentu. Sam go wówczas nienawidzilem. Dzisiaj Wisła jest w 100% inna - jest bida, mamy zły PR, a dyrektor sportowy nie patrzy po kibicowsku tylko pod kątem przydatności i lokalnego rodowodu. Przynajmniej sie nie zcwe7ił. Poza tym na razie z nami tylko trenuje aczkolwiek może byccto próba oswojenia kibiców z jego obecnością. Mario W naszej sytuacji Nie możemy za dużo wyprzedzać. Jeśli się nadaje do gry i może się przydać zakontraktowac TTT Znieczulica Z jednej strony można sie wku... że zabiera miejsce w treningach z pierwsza druzyna kosztem mlodych chlopaków. Jednak pokazaliśmy, że mimo jego wcześniejszego zachowania nie jesteśmy świniami i potrafimy pomóc , szkoda tylko że piłkarze tego nie doceniaja . szczebelek Jaki obecnie poziom sportowy sobą reprezentuje? Jeśli miałby zostać w Krakowie, to tylko przy odpowiedniej formie lepszej niż o kilka lat starszy Wasyl... Proste poziom sportowy nad sentymentami i fermentem Wisła nie może sobie pozwolić na stratę zawodnika lepszego niż juniorzy o ile jest, jeśli nie jest, to niech idzie do Garbarni lub Miedzi... Mam do niego żal za przeszłość, ale obecnie duma nie może nam przeszkadzać. ~~~GURULI 76 NIE DLA KOKOSZKI W WISLEI! ... GrzegorzS Kokoszka nigdy juz nie odzyska mojego zaufania jako wiślak co nie znaczy, że nie może nawet na przyzwoitym ligowym poziomie grac w Wisłe jako zwykły wyrobnik. Zgoda klubu na jego treningi może świadczyć o zapobiegliwości wobec problemów Arsenicia i Veleza. Co więcej wiemy, że hiszpan może nie przyjąc w końcu umowy przedłużenia kontraktu i wejdzie w życie opcja odejścia tego piłkarza za rok. Velez też nie grzeszy zdrowiem i dobrze jednak miec opcje rezerwową. Bo samym Wasilewskim i dodatkowym Sadlokiem ligii na przyzwoitym poziomie nie obskoczymy. Co wiecej wolałbym by Maciek mógł grac na swojej nominalnej pozycji a środek pola zabezpieczała nominalny stoper. Kokosza zreszta dopiero dochodzi do jakiejś tam formy po ciężkiej kontuzji więc pewnikiem nie jest to opcja grania na juz tylko za jakiś czas. Pamientajmy tez , że za chwile goracym towarem może stać się też Zoran,a Wisła musi mieć na jego miejsce zawodnika gwarantujący przyzwoity poziom ligowego grania. Zdrowy i w przyzwoitej formie Kokoszka może to zapewnić. Więc niech trenuje. ~~~~ja obiektywnie Macie pretensję o jego zachowanie- i słuszne. Jednak pozwolę sobie zauważyć, że gdybyście znali sytuację od środka, jak to wygląda od strony piłkarza, to zmienilibyście nastawienie, tak samo jak do Surmy, Mączyńskiego czy teraz Kokoszki. Piłką nożną i piłkarzami rządzą pieniądze, a piłkarzami menagerowie i agencje piłkarskie, które żyją z nich, z ich kasy i transwerów z ich kasy. W większości przypadków kopacz, szczególnie w Polsce ma mało do gadania czy on chce, czy nie chce zmieniać klubu, a jeszcze na jaki chce zmienić. A to, że ktoś kiedyś był młody, powiedział parę zdań za dużo, czy popełnił jakiś błąd, to inna sprawa. Chyba każdy z nas popełnił kiedyś błąd, którego żałuje. A mnie podoba się to, co napisał kolega wyżej, że mimo tego, że ktoś kiedyś nas olał, postąpił jak postąpił czy to za jego sprawą, menagera czy innych wątpliwych sytuacji- wyciągamy rękę. A czy będize gral czy nie, mam nadzieję, że to będzie zależeć od jego formy sportowej i tylko pod tym kątem trener podejmie decyzję. Maxi Ludzie szanujmy się jako klub ... ... koleś pokazał nam środkowy palec , wypiął się na klub a co niektórzy z was chcą by u nas grał , poza tym koleś jest bez formy chciał się załapać do GKS- u grał parę dni temu w sparingu z Bełchatowem i trener Paszulewicz z GKS-u Katowice mu podziękował ((( Adam Kokoszka zdecydował się skorzystać z Prawa Webstera, wysyłając do zarządu Wisły Kraków pismo informujące o rozwiązaniu kontraktu wiążącego go z klubem. Tym samym jest pierwszym polskim naśladowcą Andy`ego Webstera (o precedensie z jego udziałem pisaliśmy tutaj). Treść dokumentu (za oficjalną stroną Wisły Kraków): "Przedmiot: Wypowiedzenie na mocy paragrafu 17 według regulaminu FIFA W oparciu o paragraf 17 regulaminu FIFA i wynikające z niego prawa dotyczące statusu i transferów piłkarzy, niniejszym pismem chciałbym formalnie poinformować, iż wypowiadam mój kontrakt o profesjonalne uprawianie piłki nożnej obowiązujący mnie od dnia z klubem Wisła Kraków SA. Aktualne wypowiedzenie zostało wysłane na zasadach przewidzianych w wymienionym powyżej regulaminie FIFA, tzn. a) w terminie 15 dni od ostatniego oficjalnego meczu rozgrywek ligi polskiej b) po upływie trzech lat od podpisania kontraktu, w przypadku wnioskodawcy (poniżej podpisanego) na koniec sezonu 2007/2008-06-20 Zgodnie z regulaminem i przepisami, które weszły w życie, mój kontrakt będzie mógł być rozwiązany na koniec sezonu 2007/2008, z dniem w związku z czym od początku sezonu 2008/2009 jestem wolnym zawodnikiem, który może akceptować oferty kontraktów wpływające od innych klubów piłkarskich. ))) ~~~ADAM WEBSTER KOKOSZKA stoper chcecie stopera? po co było wywalać Gonzaleza? dla zdrajcy stanowcze NIE. myśli że po latach kibic nie pamięta? pamięta. ~~~Diamantin o Kokoszka - zdrajca Podkulil ogon po swojej wielkiej karierze? Czemu skwk zatrudnia zdrajcow? ~~~pol pol Może nie zachowal sie super kiedys tam ale przynajmniej nie poszedł do poleglej dajmy chłopakowi szanse :) ~~~Gajew Kokoszka / Chrapek No to jeszcze tylko ściągnijmy Chrapka żeby nam zabezpieczał środek pola...;-)
Niedzielne spotkanie Śląska Wrocław z Legią Warszawa było drugim, jakie po powrocie do WKS-u rozegrał Adam Kokoszka. Po tym inaugurującym ligę starciu postanowiliśmy przyjrzeć się statystykom nowego/starego gracza Kokoszka opuszczał przed rokiem Śląsk Wrocław jako jeden z wyróżniających się w polskiej lidze środkowych obrońców. Po powrocie do zielono-biało-czerwonych barw zawodnik jak na razie gra jednak jako... środkowy pomocnik. W niedzielnym spotkaniu na tej pozycji rozegrał pełnych 90 minut i był jedną z wyróżniających się postaci swojego zespołu. Średnia boiskowa pozycja Adama Kokoszki z piłką znajdowała się niemalże idealnie na środku boiska, w okolicach punktu, z którego rozpoczyna się mecz. Stąd zawodnik Śląska Wrocław brał się za rozprowadzanie akcji swojej drużyny, bowiem to właśnie popularny „Koko” był najczęściej podającym graczem WKS-u. Adam w całym spotkaniu zaliczył 60 podań (więcej mieli tylko dwaj środkowi obrońcy Legii), z czego aż 48 jego zagrań było celnych. Oznacza to, że 80% podjętych przez niego prób rozegrania akcji zakończyło się sukcesem. Zawodnik podłączał się również do akcji ofensywnych swojej drużyny i dwa razy doszedł nawet do sytuacji strzeleckich. Jego próby nie były jednak celne, a po jego uderzeniach Dusan Kuciak wznawiał grę z własnego pola karnego. Kokoszka odchodził z wrocławskiego klubu jako zawodnik, który w trakcie sezonu najczęściej karany był żółtymi kartkami. W ostatnim spotkaniu Śląska nie dał jednak ani razu powodu, by na początku rozgrywek ligowych wylądować w kajecie arbitra. Wszystkie odbiory Adama były czyste i gracz nie popełnił w trakcie spotkania z Legią ani jednego faulu. - Na pewno było mało czasu przed sezonem, żeby to przećwiczyć, bo nie grałem przecież w sparingu i pierwszych dwóch meczach z NK Celje - mówił o swojej nowej roli na boisku Kokoszka po meczu ze stołeczną drużyną. - Uciekł mi trochę moment przygotowań, ale wiem, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Ostatnio gdzieś w 70. minucie miałem lekkie problemy z kondycją, ale dziś już bez kłopotów wytrwałem cały mecz. Z kolejnymi dniami będzie tylko lepiej - zapewniał nowy/stary zawodnik Śląska Wrocław. Autor: Mateusz Kondrat, Fot. Krystyna Pączkowska
Adam Kokoszka prawie trzy lata temu, będąc ledwo po trzydziestce, po cichu zniknął z polskiej piłki. Niedawno znów zaczął grać, ale już głównie dla przyjemności w niższych ligach. Na wiele spraw może spojrzeć na spokojnie, z dalekiej perspektywy. Rozmawiamy o błyskawicznym powołaniu do reprezentacji Polski i występie na Euro 2008, mimo roli rezerwowego w Wiśle Kraków. Kokoszka tłumaczy wymuszenie odejścia z Wisły do Empoli, wspomina pobyt we Włoszech, Polonię Warszawa Józefa Wojciechowskiego, udany okres w Śląsku Wrocław, transfer do Rosji i porażkę 1:8 z Zenitem, poważną kontuzję oraz nieudany transfer do Zagłębia Sosnowiec. Zapraszamy. Pana kariera trwa czy w Unii Tarnów tylko bawi się pan w piłkę?W III lidze takiej zabawy już nie ma. Może nie znajdziemy w niej zbyt wielu klubów zawodowych, ale na pewno kilku zawodników w tych najlepszych drużynach zarabia jedynie na graniu. Zakładam na przykład, że Grzesiek Bonin w Chełmiance skupia się tylko na piłce. Dla mnie to bardziej etap, na którym mogę coś przekazać młodszym chłopakom. Wchodzą do zespołu z klubowej akademii, która jest dość duża. Co nie zmienia faktu, że brakowało mi meczowego grania, szatni, jej atmosfery. Każdy, kto funkcjonował w piłkarskiej szatni i spędził w niej pół życia – tak, jak ja – wie, o czym mówię. Przez dwa lata tego nie miałem, zdążyłem się założył pan, że nastąpił koniec kariery czy zawsze zostawiał sobie otwartą furtkę?Raczej myślałem, że już nie będę grał. Z czasem jednak zaczęło ciągnąć wilka do lasu. Pojawiły się próby, żeby zaczepić się gdzieś pod Krakowem w IV lidze, poruszać się i pobiegać. A akurat tak się złożyło, że mieliśmy się przeprowadzać do Tarnowa i wtedy pojawiła się okazja, żeby wspomóc Unię, która bardzo chciała awansować do III ligi. Rok wcześniej przegrała baraże z rezerwami Cracovii, za drugim razem się udało, a ja mogłem w tym na wiosnę trochę długo pan to pociągnie? Na karku dopiero 34 tym wieku trudno coś długofalowo planować. Sądzę jednak, że nie jest to zbyt długa perspektywa. Wydaje mi się, że ten sezon to maksimum, ale podkreślam to „wydaje mi się”. Umowę mam do prawdziwy cashback na start. 50% do 500 zł w miał pan obaw zdrowotnych? Poważna kontuzja z czasów Śląska Wrocław mocno pana początku wejścia w regularny trening, czyli 3-4 razy w tygodniu plus mecze, były drobne urazy, ze dwa spotkania opuściłem. Jak już się w pełni wdrożyłem i złapałem rytm, to problemów już nie mam i oby tak i jak się pan odnajduje w trzecioligowych realiach? Dla pana to pewnie początku kariery grałem w trzecioligowych rezerwach Wisły Kraków, wówczas to był trzeci szczebel, zgodny z nazwą. No i mogę powiedzieć, że wiele się nie zmieniło. Jest bardzo fizycznie, gra wielu silnych się na pana spinają?Jakoś specjalnie tego nie w Tarnowie jest przetarciem przed pracą trenerską?Jeszcze nie wiem. Kiedyś taki pomysł rzuciłem, ale teraz nastąpiły zmiany w PZPN-ie i wszystko jest zawieszone. Jako były reprezentant mam możliwość odbycia w przyspieszonym trybie kursu trenerskiego UEFA A i być może kiedyś z tego skorzystam. Trudno mi jednak w tym momencie stwierdzić, czy widziałbym się w roli pan robił przez dwa lata boiskowej bezczynności? Na Twitterze promuje pan projekt “Up Score Research & Consulting”.Pośredniczyłem przy pewnej aplikacji turystycznej, ukierunkowanej przede wszystkim na kraje arabskie i stworzonej w języku arabskim. A tak to dużo odpoczywałem, był czas na różne analizy i przemyślenia. Jeszcze przed powrotem do grania zacząłem też sporo jeździć na rowerze. Wreszcie mogłem się oddać zajęciom, na które wcześniej brakowało się zmęczenie futbolem?W pewnym momencie tak, nie ukrywam. Może nawet nie tyle zmęczenie, co… W Śląsku sezon po sezonie walczyliśmy o utrzymanie, a to sytuacja bardzo obciążająca. O wyższe cele bije się łatwiej i przyjemniej. Gdy musisz co chwila z niepokojem spoglądać w tabelę, na pewno nie jest to sytuacja, o której marzyłeś. Każdy chce grać o mistrzostwo lub puchary, ewentualnie mieć spokojny środek tabeli i swobodnie oddychać.Teraz u pana wszystko zdaje się toczyć powoli, za to początek kariery miał pan szalony. Mając pięć meczów dla Wisły Kraków, z czego dwa w pierwszym składzie, zadebiutował pan w reprezentacji Polski. Gdyby się to dziś wydarzyło, byłby pan na czołówkach wszystkich też było o tym głośno, choć może ze względu na fakt, że chodziło raczej o skład złożony z ligowców, ten szum dość szybko ustał. Gdyby dziś nadal organizowano takie zgrupowania, na pewno pojawiliby się jacyś zawodnicy, którzy dopiero zaczynają seniorskie granie. A i nawet u Paulo Sousy niektórzy przecież wypłynęli szybko, jak chociażby Kacper Kozłowski czy Nicola KOZŁOWSKI: CHCĘ BYĆ NAJLEPSZY NA ŚWIECIE [WYWIAD]U pana te rzeczy wydarzyły się za szybko?Myślę, że nie. Poznanie myśli szkoleniowej Leo Beenhakkera, który wcześniej prowadził najlepsze kluby w Europie, na pewno mi powołanie było szokiem?Nie do końca, bo byłem do niego przygotowywany. Miałem wcześniej kontakt bodajże z trenerem Dziekanowskim, z którym znałem się z kadry młodzieżowej. Zresztą, nie tylko moje powołanie stanowiło wielkie zaskoczenie. Pamiętam, że podobnie komentowano jeszcze kilka fakt, reprezentantem stał się też wtedy Paweł Magdoń i nawet od razu strzelił gola Zjednoczonym Emiratom na tym, że chodziło o przegląd Ekstraklasy i danie szansy piłkarzom, którzy w razie pozytywnej weryfikacji mogliby na coś liczyć w meczach o stawkę. Od paru lat już takich okazji nie ma, więc też liczba ligowych debiutantów znacznie lutym, nadal mając tylko pięć meczów dla Wisły, zagrał pan z Estonią i strzelił wspomnienia. Co do mojej sytuacji klubowej, pamiętajmy, o jakiej Wiśle wtedy jeszcze mówiliśmy. Naprawdę trudno było się w niej przebić młodszemu zawodnikowi, panowała olbrzymia i jakościowa konkurencja. Moi rywale do składu grali w reprezentacji lub się o nią ocierali. A obrońcy przecież raczej nie wpuszcza się na 5-10 minut jak gracza mówiąc, status kadrowicza nie zmienił pana statusu w okresy, w których moje położenie stawało się trochę lepsze. Wiosną 2007 zagrałem w lidze siedem razy, a wiosną 2008 – w sezonie mistrzowskim – dziewięć i jakąś cegiełkę do sukcesu dołożyłem. To nie było aż tak mało, biorąc pod uwagę tylko 30 kolejek w terminarzu. W okresach bez gry w Ekstraklasie nie wychodziłem jednak poza to być frustrujące. Tu już reprezentacja, perspektywa wyjazdu na Euro 2008, do którego ostatecznie doszło, a pan nadal często kopał z wszystko potrafiłem tę frustrację jakoś okiełznać. Starałem się patrzeć racjonalnie. Walczyłem o skład z Arkiem Głowackim, Tomkiem Kłosem, Cleberem. Trudno, żebym grał ich kosztem. Dziś dużo mówi się o wypożyczaniu młodzieży do niższych lig, ale nawet codzienne trenowanie z zawodnikami takiej klasy może wiele dać. No i mieliśmy jeszcze rezerwy w III lidze, zaraz potem je zlikwidowano. Gdy miałem 18 lat, perspektywa oswajania się z futbolem seniorskim na trzecim szczeblu była całkiem końcu jednak zdecydował się pan wymusić przejście z Wisły do Empoli, powołując się na Prawo Webstera. Z perspektywy czasu: warto było?Na pewno niektóre tematy po tym odejściu sobie przekreśliłem. Koniec końców Wisła i tak dostała za mnie największe możliwe pieniądze w tamtym czasie, tyle że później. Nie było więc tak, że odszedłem zupełnie za darmo. Wyjazd do Włoch był ciekawy sportowo i życiowo, dużo się nauczyłem, poznałem inną kulturę i język, a na boisku też trochę pograłem. Można powiedzieć, że przetarłem szlak w Empoli. Byłem tam pierwszym Polakiem, a ostatnio co chwila któryś z naszych zawodników idzie do tego klubu na Payout w Drużyna, której zwycięstwo obstawiłeś, prowadzi 2:0 w dowolnym momencie i wygrywasz zakładNie było szans, żeby Wisła pana puściła w normalny sposób?Pojawiały się różne tematy, zwłaszcza dotyczące wypożyczenia, ale nie wchodziło to w grę. Taki klub jak Wisła chciał mieć szeroką kadrę, zabezpieczenie na każdej pozycji i zapewnienie odpowiedniego poziomu treningowego. Uznałem, że aby się dalej rozwijać, koniecznie muszę zmienić otoczenie i po czasie za bardzo nie żałuję, choć oczywiście wolałbym, żeby się to inaczej pan, że pewne kierunki się panu pozamykały. Chodziło o powrót do Wisły?Tak, głównie o to. Latem 2018 roku trenowałem z Wisłą przez około dwa tygodnie, gdy trenerem był jeszcze Maciej Stolarczyk. Zagrałem nawet w sparingu z Monaco. Chciałem się odbudować po kontuzji, ale kontraktu nie podpisałem. Nie wiem, czy sprawy z przeszłości były decydujące, bo w klubie zaczynały się już problemy finansowe, które kilka miesięcy później doprowadziły do pamiętnych zdarzeń, ale takie rzeczy sprzed lat zawsze mają jakieś znaczenie. Może nie decydujące, w tyle głowy u niektórych ludzi jednak osoby, którym po swoim odejściu nie podałby pan ręki?Nie, aż tak źle nie było. Wisła broniła swojego interesu, a później otrzymała pieniądze, który mogłaby za mnie realnie dostać w warunkach rynkowych. Różnica polegała na tym, że wszystko trwało parę pan do drugiej ligi włoskiej z najlepszego wówczas polskiego klubu, więc zakładam, że jakiegoś gigantycznego szoku pan nie przeżył, nie był to inny na piłkę było trochę inne. Inne treningi, mentalność, kultura. Włoska piłka do teraz najbardziej kojarzona jest z taktyki i wtedy też tak było. Ale żebym odczuł jakąś istotniejszą różnicę sportową, to raczej na starcie było największym wyzwaniem?Opanowanie języka włoskiego, zwłaszcza że tam mało kto mówi po angielsku. Poszło mi to w miarę sprawnie. Po 2-3 miesiącach już wszystko rozumiałem, a po pół roku zaczynałem komunikatywnie mówić. Do treningów czy wymagań taktycznych też musiałem się przyzwyczaić, ale to nic wyjątkowego. Każdy zawodnik zamieniający Polskę na Włochy musi przez to włoskim zaawansowaniu taktycznym poczuł się pan na początku laikiem w tym temacie?Od zera może nie zaczynałem, ale musiałem wiele rzeczy przyswoić. Codziennie na zajęciach mieliśmy trenera, który chodził za obrońcami i cały czas ich ustawiał, korygował, podpowiadał. Przed każdym meczem przygotowanie mocno strategiczne, pod przeciwnika. Było to dla mnie coś nowego. Teraz jest inaczej, w naszej lidze sporo się przez tych kilkanaście lat zmieniło. Widzę, również po młodszych trenerach, że spojrzenie na piłkę i taktykę poszło do dobrych piłkarzy w Empoli wówczas było. Eder później grał w Interze i reprezentacji Włoch, Riccardo Saponara dziś występuje we Fiorentinie, a Ricardo Soriano w też Lorenzo Tonelli, który potem trafił do Napoli. Wtedy to były chłopaki mające po 17 czy 18 lat, dopiero zaczynali w pierwszym zespole, grali niewiele. Generalnie potwierdza się, że Empoli to idealny klub, żeby kogoś ograć, wprowadzić w realia włoskiej piłki i wysłać dalej. Szkółka dobrze funkcjonuje i z tego, co widzę, co roku bilans transferowy wychodzi na plus. Jest tu coś za coś, bo sportowo klub balansuje na krawędzi Serie A i Serie B. Wypromuje kogoś i sprzeda, ale jednocześnie może spaść z samych treningach któryś z tych młokosów się wyróżniał?Trudno o tak młodych zawodnikach powiedzieć jednoznacznie, czy odnajdą się w seniorskiej piłce. Ja też jako junior początkowo nie wyrastałem ponad resztę, inni nawet szli do góry szybciej, a potem role się zmieniały. Czasami decyduje pół roku czy rok i wszystko przyspiesza. W Empoli takich potencjalnych perełek mieliśmy więcej. Cristian Pasquato podczas treningów imponował, ale w dorosłym graniu praktycznie nie wyszedł poza Serie B i nie do końca sprawdził się w Legii. O nim mówiło się, że będzie nowym Del Piero. Po latach pogadaliśmy, gdy poszedł do Polski. Z pewnością na starcie liczył, że osiągnie PASQUATO – POLSKI EGZAMIN NOWEGO DEL PIEROTo jak pan podsumuje pobyt we Włoszech? Pierwsze dwa lata to w miarę regularne granie, ostatnie półrocze w zasadzie ostatniej rundzie rozegrałem tylko jeden mecz. Mimo to wspominam ten czas bardzo pozytywnie i jak tylko mogę, jadę do Włoch na wakacje. Przy okazji odwiedzam tamte rejony. Podjeżdżałem do miejsca, w którym mieszkałem i na stadion. Zbyt wielu pracowników, którzy już wtedy byli, dziś w Empoli nie ma, ale parę znajomych twarzy pozostało, mogliśmy pogadać. Od czas do czasu mam też kontakt z Antonio Busce, z którym grałem, a który obecnie prowadzi Primaverę pan maksimum z tego pobytu?Aż tak to nie. Mogłem grać jeszcze więcej, no i nie udało się wejść do włoskiej ekstraklasy. W pierwszym sezonie dostaliśmy się do baraży, ale wyraźnie przegraliśmy dwumecz z Brescią. W następnym roku przymiarki były podobne, a nie weszliśmy nawet do play-offów. Mogło być lepiej, jednak w życiu trzeba nieraz brać to, co jest dane i nie i pół roku w Empoli i powrót do Polski. Nie chciał pan zostać za granicą?Były opcje pozostania w Serie B w innych klubach. Projekt, który tworzył się w Polonii Warszawa, wyglądał jednak bardzo ciekawie i dałem się skusić. Mimo wszystko miło było wrócić do kraju. Niektórzy być może wolą trzymać się zagranicy. Tomasz Kupisz ma już chyba jedenasty klub we Włoszech i to też jest jakaś sztuka, żeby tak długo utrzymywać się na powierzchni jako obcokrajowiec. Ja uznałem, że Polonia będzie ciekawszym wariantem niż pozostanie w Serie że dwa lata przy Konwiktorskiej to był najbardziej barwny czas w pana wspomnienia są do dzisiaj. Najwyżej zajęliśmy szóste miejsce w lidze, oczekiwania były większe. Potem zaczęły się przeboje z nowym właścicielem, wielomiesięczne zaległości i każdy wie, jak to się skończyło. Drużynę mieliśmy bardzo dobrą, imponujące nazwiska. Brakowało trochę więcej piłki w piłce, wszystko toczyło się wokół prezesa Wojciechowskiego. Znów mogłem popracować z zagranicznym trenerem. Theo Bos raczej niczym mnie nie zaskoczył, bo znałem szkołę holenderską po reprezentacji Leo Beenhakkera, ale dla niektórych była to większa nowość. Była to zresztą bardzo krótka współpraca, zdążyłem rozegrać u niego jeden mecz. Po porażce z Zagłębiem Lubin prezes zwolnił go w mediach, on dowiedział się Wojciechowski lubił krytykować w rozmowach z dziennikarzami konkretnych zawodników, nieraz dosadnie. Pan mu kiedyś mocniej podpadł?Personalnie nie, natomiast jeśli traciliśmy gole, cała defensywa znajdowała się na cenzurowanym. Cóż, prezes był postacią barwną, ale zero-jedynkową. Jeśli ktoś całe swoje zawodowe życie spędził w biznesie, to potem wydaje mu się, że w sporcie będzie podobnie. A jak wiadomo, nie jest, tutaj liczba zmiennych i trudnych do przewidzenia czynników jest znacznie większa. Nie wszystko da się przeliczyć i zaplanować. To chyba generalnie problem ludzi biznesu, którzy próbują coś zdziałać w piłce.„GRACIE JAK ROBOTNICY WIĘC JECIE JAK NA BUDOWIE”. O POLONII WOJCIECHOWSKIEGODo Śląska odszedł pan w połowie sezonu 2012/13, zanim jeszcze klub z Konwiktorskiej spotkało najgorsze. Gdy pan się żegnał, czuł, że finał dla Polonii będzie tragiczny?To był chyba ostatni dzień zimowego okienka. Ja poszedłem do Śląska, a Tomek Jodłowiec do Legii. We Wrocławiu jego odejście wywołało spore zamieszanie, ale dzięki temu zrobiło się miejsce w kadrze. Wszyscy mogliśmy już wtedy zakładać, że wydarzenia w Polonii potoczą się w złą stronę. Jeśli ktoś kolejny raz składał obietnice bez pokrycia, to trudno się łudzić. Plusem tej sytuacji była konieczność stawiania na młodych. Paweł Wszołek czy Łukasz Teodorczyk w normalnych okolicznościach pewnie tylu szans by nie dostali. Nie wszyscy na tej sytuacji była najbardziej zjednoczona szatnia, w której pan przebywał?Chyba tak. Trenerem był Piotr Stokowiec, który też dopiero zaczynał pracę i dbał o atmosferę. Nieprzypadkowy jest pogląd, że w biednych klubach drużyna potrafi być bardziej zjednoczona, co może się przełożyć na wyniki. W Polonii mieliśmy je dobre – jak na sytuację i tak nie był w najgorszej sytuacji, bo swoje we Włoszech zdążył zarobić, a do Polonii też nie przychodził za prezes w większości dostał zawodników po Wojciechowskim, nie miał wpływu na wysokość ich kontraktów. Obojętnie, w jakiej znajdujesz się sytuacji, zawsze oczekujesz wywiązywania się z umowy. Najgorsze były nawet nie same opóźnienia, a kolejne deklaracje, z których nic się nie sprawdzało. Każdy pracownik w każdej branży w takich okolicznościach by się kolei w Śląsku chyba najbardziej zrealizował się pan sportowo. Występy od deski do deski, pucharowe boje z Club Brugge i Sevillą, na chwilę nawet powrót do łatwiej gra się o wyższe cele, sprawia to większą przyjemność. Mieliśmy dobrą drużynę, wielu klasowych i doświadczonych zawodników. To robiło różnicę. Wychodziliśmy na boisko i wygrywaliśmy. Wszystko przychodziło naturalnie. Był to w dużej mierze zespół, który wywalczył mistrzostwo i jeszcze sporo tej jakości zostało. Już po moim przyjściu doszliśmy do finału Pucharu Polski, w którym przegraliśmy dwumecz z Legią. Jesienią fajnie pokazaliśmy się w pucharach. Potem niektóre sprawy w Śląsku nie do końca potoczyły się jak trzeba, a ja skorzystałem z okazji i odszedłem do Rosji. Po powrocie do klubu perspektywy były już trochę inne, cele rywalizacji z Sevillą czuł pan największą bezradność w karierze?W pierwszym meczu, do momentu czerwonej kartki Dudu Paraiby na początku drugiej połowy, toczyliśmy wyrównany bój i remisowaliśmy 1:1. W dziesiątkę Hiszpanie nam odjechali, a w rewanżu faktycznie nie dali szans i przegraliśmy 0:5. To był niesamowicie mocny zespół. Rakitić, Gameiro, Kondogbia, Bacca – te nazwiska mówią same za siebie. Widać było dużą różnicę. Zresztą, Sevilla właśnie w tamtym sezonie zaczęła swoją serię trzech kolejnych triumfów w Lidze Europy. Znajdowałem się w wieku, w którym mógłbym się jeszcze rozwinąć, więc to mimo wszystko były ciekawe doświadczenia, na przykład co do sposobu grania. Piłkarze Sevilli praktycznie nie grali w kontakcie. Niesamowicie mobilni zawodnicy z przodu, szukający przestrzeni, podań po ziemi i oderwania się od rywala. Pokazywali coś zupełnie innego niż to, do czego byłem przyzwyczajony w Polsce. U nas większość drużyn miała silną „dziewiątkę”, nastawioną na zwarcia z do Torpedo Moskwa był klasycznym skonsumowaniem swojego dobrego czasu?Można tak powiedzieć. Liga rosyjska też należała do europejskiej czołówki. Miałem już 28 lat, była to prawdopodobnie ostatnia szansa, żeby pograć za granicą z mocnymi rywalami. A takich tam nie brakowało. W Zenicie występował jeszcze Hulk i mogłem się dobitnie przekonać o jego możliwościach. Razem z kolegami załadowali nam osiem goli, to akurat niezbyt miłe mi kontrakt w Śląsku, a oferta nowego nie zachęcała do podpisu. W klubie zaczęły się te problemy właścicielskie i przepychanki między miastem a panem Solorzem. Skład mocno się zmienił. Wielu zawodników odeszło, a w ich miejsce brano głównie obcokrajowców. Tym bardziej chętnie skorzystałem z propozycji mówiąc, nie rozdawaliście kart w rosyjskiej razu nam zapowiedziano, że raczej czeka nas walka o utrzymanie. Budżet klubu na tle innych nie imponował. Nawet gdy w moim drugim występie przegraliśmy 1:8 w Sankt-Petersburgu, nikt nie robił afery. Prezydent przyszedł do szatni i spokojnie powiedział, że my z takim Zenitem w żaden sposób nie możemy konkurować, to inna półka i musimy szukać punktów z przeciwnikami zbliżonymi klasą do nas. Mimo to fajnie było mierzyć się z takimi napastnikami jak Hulk, Kuranyi czy Kokorin. Przyjemnie się grało. Swoje robił też element nowości. Miło czasem zmienić otoczenie. Jak jesteś w lidze polskiej, znasz już innych zawodników, stadiony, sędziów i tak dalej, nic cię nie zaskoczy. W pewnym momencie dopada cię monotonia. A tak musisz wszystko poznać od początku. Sytuacja bardziej wymagająca pod względem mentalnym, ale też bardziej była łatwiejsza w aklimatyzacji niż Włochy?Tak. Nie potwierdziły się opinie, że relacje między Polakami a Rosjanami są napięte. Być może na szczeblu politycznym tak, ale nie w normalnym życiu. Było mi o tyle łatwiej, że miałem już sporo doświadczenia, nie był to mój pierwszy wyjazd i do pewnych rzeczy automatycznie podchodziłem inaczej niż w Empoli. Tam wyjechałem jako młody chłopak, który nigdzie nie był i niewiele widział. Aklimatyzacja przychodziła mi trudniej, w Rosji od razu wychodziłem z inicjatywą w pewnych kwestiach. Do tego trzeba po prostu dojrzeć. Sebastian Mila w Śląsku też opowiadał, że w Austrii nie do końca był gotowy na zagraniczne Torpedo nie rozstawał się pan w miłych pod koniec sezonu, opuściłem ostatnie mecze, które przypieczętowały spadek. Klub miał duże zaległości, wyników nie było. Marne perspektywy na przyszłość. Miałem możliwość rozstania z winy klubu i skorzystałem z tego, bo dzięki temu byłem do wzięcia na zasadzie wolnego transferu. Gdybym został – umowa obowiązywałaby również na drugą ligę – byłbym zdany na łaskę Torpedo, które mogłoby stwarzać się?Jakoś udało się to wszystko uregulować. Torpedo nie podzieliło losu Polonii Warszawa, nie upadło i istnieje do dziś. Aktualnie gra w drugiej lidze, na nowym stadionie w centrum, znalazł się sponsor. Udało się tam wstać z zdecydował się pan na powrót do Śląska?To było środowisko, które znałem. Gdy zostajesz ojcem, bardziej szukasz stabilizacji i przewidywalności. Trener Tadeusz Pawłowski bardzo mnie chciał, warunki kontraktowe tym razem były już zadowalające, lepsze niż przy odejściu. Wróciłem do szatni, w której nie musiałem się zbytnio aklimatyzować, bo większość znałem. I ogólnie to też dobry okres, ale trudniejszy, bo walczyliśmy o utrzymanie, a nie o tym się maj 2017 i zerwał pan więzadła w kolanie. Wrócił pan do gry dopiero po piętnastu miesiącach, już w barwach Zagłębia się skomplikowało. Najpierw miałem jedną operację, potem musiałem mieć drugą. Od początku źle się to układało. Nie chodzi o jakieś błędy lekarzy. Mój organizm źle zareagował, miałem tzw. artrofibrozę kolana, prowadzącą do zesztywnienia stawu. Odczuwałem duży dyskomfort w ruchach. Dotyka to maksymalnie pięć procent pacjentów, akurat padło na mnie. Wcześniej ten sam problem miał Łukasz Garguła, gdy leczył kolano w Wiśle idąc do Sosnowca, czuł się pan na siłach, żeby nadal grać na sto procent?Początki były ciężkie. Po tak długiej przerwie potrzeba trochę czasu na odbudowanie się. Niektórzy powtarzają, że czas na powrót do formy powinien być tak długi jak czas leczenia. W moim przypadku musiałby więc być to rok. Odchodząc z Zagłębia czułem się lepiej fizycznie niż w momencie pan czasu, a w Zagłębiu z marszu wszedł do zaczęliśmy, nie było wyników. Po tygodniu i dwóch treningach wszedłem z ławki, a potem wskoczyłem do składu na Lecha i Legię. W Poznaniu nie mieliśmy nic do powiedzenia, przegraliśmy 0:4. Z Legią długo remisowaliśmy i dopiero w ostatnim kwadransie załatwił nas tamtego Zagłębia Sosnowiec było w ogóle wykonalne?Widać, że pewne rzeczy się tam nawarstwiły i Zagłębie po spadku nawet w I lidze w zasadzie do teraz ma olbrzymie problemy. Niedawno zmienił się prezes, który już kilka razy odchodził i zostawał. Szanse na utrzymanie zawsze są, ale nie punktowaliśmy i sprawa była prosta. Ja spędziłem w Sosnowcu tylko pół roku, później dokonano więcej transferów i wiosną chłopaki próbowali walczyć. Nie udało się i potem klubowi odbijało się to ZAGŁĘBIE. NIE BĘDZIEMY TĘSKNIĆZagłębie chciało się z panem rozstać po jednej rundzie, pan się trochę tak naprawdę rozstałem się z Zagłębiem już pod koniec stycznia, ale nikt o tym nie pisał. Dopiero w kwietniu poszła oficjalna informacja. Ktoś o mnie zapytał i wtedy klub zakomunikował, że nie ma mnie od początku wiosny. Całkiem sprawnie osiągnęliśmy razu zakładał pan wtedy, że to koniec grania na szczeblu centralnym?Chciałem być już blisko Krakowa, a moja pozycja przetargowa nie była zbyt mocna: roczna przerwa przez kontuzję, potem cztery mecze w Zagłębiu przez pół roku. Trudno było coś znaleźć, zwłaszcza że ograniczając się do krakowskich okolic, dużego wyboru nie miałem. Wydarzenia potoczyły się tu niejako reprezentacji 11 meczów i dwa gole. Tylko 11 meczów czy aż?Na starcie ma się większe marzenia. Chciałoby się uzbierać i 50 spotkań. Z perspektywy czasu to nie jest jednak tak, że coś mi uciekło, bo trochę udało się osiągnąć. Wystąpiłem także w selekcjonerskim debiucie Franciszka Smudy, w międzynarodowym składzie. Zagrałem też raz u Adama Nawałki w 2014 roku. Konkurencja zawsze była duża, zwłaszcza że inni stoperzy przeważnie grali za granicą, a to często pewna z Mołdawią w styczniu 2014 rozbudził pana nadzieje? Powrót do reprezentacji po pięciu latach…Raczej się nie łudziłem, choć oczywiście cieszyłem się tym, co mam. Graliśmy piłkarzami z Ekstraklasy, nie był to mecz rzucający na kolana, wygraliśmy tylko 1:0. A konkurencja ciągle duża. Rozkręcał się Michał Pazdan, na topie był Kamil Glik, solidnie prezentował się Łukasz Szukała. Oczywiście jakiś cień nadziei zawsze się pojawia skoro już wystąpiłeś w reprezentacji, ale nie przysłaniało mi to realnej oceny mojego nie odbierze panu udziału w Euro 2008, udało się zaliczyć 45 minut w ostatnim spotkaniu fazy grupowej z Chorwacją. Czego wtedy nam zabrakło, żeby osiągnąć coś więcej?Niewiele z tego okresu pamiętam i niewiele wtedy wiedziałem. Dużo rzeczy do najmłodszych zawodników nie dociera, jest rozgrywanych poza nimi. Taka jest prawda. Wewnętrzne sprawy i problemy drużyny przechodzą przez starszych, oni to omawiają. Co nie zmienia faktu, że wynik sportowy odzwierciedla to, co się prezentowało na boisku. My te wyniki mieliśmy słabe. Pierwszy mecz z Niemcami, więc wiadomo – rywal będący co najmniej półkę wyżej. I tak to wtedy jeszcze jakoś wyglądało. Później Austria i ten nieszczęsny rzut karny z ostatniej minuty, który do dziś pamiętamy. No a z Chorwacją w praktyce walczyliśmy tylko o to grając w tym meczu poczuł pan pierwsze spełnienie w karierze?Na pewno był to jakiś cel, który udało się osiągnąć. Wszedłem w przerwie, w trudnym momencie, ale udział w Euro 2008 tylko mi pomógł. W tamtym czasie przechodziłem do Empoli i taki mecz sprawił, że od razu byłem tam postrzegany inaczej. Być może nawet ten epizod przeważył szalę, że Włosi zdecydowali się właśnie na mnie. Byli zadowoleni, że wzięli młodego zawodnika, który już pojawił się na największej imprezie. Dobrze to wróżyło w kontekście przyszłości i ewentualnego kolejnego w tym 2008 roku dowiedział się pan, co będzie w kolejnych latach, odczuwałby pan niedosyt?Znów mogę powtórzyć, że zawsze chce się osiągnąć jak najwięcej. Gdy przechodziłem do Empoli, większość zawodników po spadku zostało i było mówione, że chcemy szybko wrócić do Serie A. To się nie udało, klub musiał się trochę „odchudzić” i perspektywa awansu się oddaliła. Miałem cichą nadzieję, że uda się pokazać we włoskiej ekstraklasie, a tak się nie stało. Moje oczekiwania na pewnych etapach były większe, ale niczego nie żałuję. Mając 15 czy 16 lat, posiadanie takiego CV jakie mam dzisiaj, jawiło mi się jako coś nie do pomyślenia. Tak staram się patrzeć. Nie osiągałem nie wiadomo jakich sukcesów, ale jakieś spełnienie czuję. rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAKFot. FotoPyk/Newspix
Kokoszka: Cud Wisły widziałem jako dziecko Piłkarze Śląska nie załamują rąk i wciąż liczą, że straty z Sewilli da się odrobić. - Wisła przegrała w Saragossie 1:4, a u siebie awansowała dalej po rzutach karnych. Także zdarzały się historie, w których ponoć było już po wszystkim - mówi Faktowi Adam Kokoszka (27 l.). I liczy na to, że Śląsk wygra dziś z Sevillą 3:0 albo zremisuje 4:1 i wygra w dogrywce lub karnych
adam kokoszka z żoną