Rodzina od strony ojca nie akceptowała mojej matki, a raczej nie jej jako osoby, tylko wszystko poszło o pochodzenie: mama jest z rodziny robotniczej, ojciec z inteligenckiej. Moja matka w połowie wieśniaczka, mój ojciec full miastowy, na co moi dziadkowie ze strony ojca zwracali ogromną uwagę (raz nawet, mając kiedyś faceta ze wsi
Nie słuchaj tych, co mówią "musisz mu wybaczyć, bo" dzieci, bo wspólny dom, kredyt, piękna przeszłość, wspólni znajomi, itd, itp. Jedyne co musisz, to nie zmuszać się do niczego. Jeśli nie jesteś w stanie mu wybaczyć, zapomnieć, iść dalej, to nie ma sensu.
Grażyna Twój mąż przede wszystkim powinien być OBIEKTYWNY.Jezeli konflikt toczy się w obrębie rodziny dobrze takie sprawy rozpatrywać na bieżąco,dojść do żródła i starać się znależć takie rozwiązanie żeby obie strony były usatysfakcjonowane .Nie rozwiązany jeden problem rodzi następnyi toczy się błędne koło.Ty ze swojej strony zastanów się co mogłabyś zrobić
Nie liczy sie z nikim , mysli że wszystko jej wolno. Jest histeryczką kłótliwa i haotyczna , ciagle o coś ma do mnie pretensje, ubliża,kąsa jak żmija i co najgorsze to winy u siebie nie… Od pewnego czasu z niczym sobie nie daje rady. Jestem bardzo zmęczona życiem i chyba nic mnie już przy nim nie trzyma. Nie mam ani męża, ani dzieci.
Narządy obniżając się i uciskając na pęcherz, utrudniają jego rozciąganie, a tym samym mogą przyczyniać się do nietrzymania moczu. Poza tym, mięśnie dna miednicy, do których zalicza się mięsień zwieracz cewki moczowej, podczas ciąży mogą ulec osłabieniu i gorzej spełniać swoje funkcje. Z drugiej strony, do nietrzymania
Warto (z pomocą partnera) zapoznać rodziców z przeszłością ukochanej osoby, poznać z dziećmi i pokazać, że obie strony akceptują obecny stan rzeczy. 3. Osoba z niepewną przeszłością. Niechęć wzbudzają też ludzie z niepewną przeszłością, w tym osoby, które długo przebywały za granicą czy ludzie z problemami finansowymi.
. Po urodzeniu dziecka moja mama cały czas mi pomagała. Sama kompletnie nie mogłam sobie poradzić, w dodatku, oprócz niemowlęcia, musiałam jeszcze zajmować się dużym domem. Mój mąż jest marynarzem i przez długi czas nie ma go w domu. Jestem do tego przyzwyczajona, bo jesteśmy razem odkąd mieliśmy po 16 lat, a teraz mamy po 26. Zaraz po urodzeniu dziecka mój mąż Robert wypłynął w rejs. Zwykle nie ma go przez pół roku, a kolejne 6 miesięcy spędza w domu. To trudne, kiedy twój mąż jest daleko od ciebie, na dodatek przez taki długi czas. Wraz z narodzinami dziecka wszystko zrobiło się dwa razy trudniejsze, więc moja mama na jakiś czas wprowadziła się do mnie. Pomagała przy dziecku, jak tylko mogła, ale jednocześnie ciągle czepiała się mojego męża, chociaż go nie było. Wyszukiwała problemy – w ogrodzie nie ma altany, przy domu za mało drzew, kostka na podjeździe jest krzywa. Myślałam, że z czasem jej minie, ale kiedy Robert wrócił z rejsu, pretensje mamy tylko się nasiliły. Nie podobało jej się, jak je, jak trzyma dziecko, jak mówi i tak dalej. Poprosiłam ją, żeby przestała się tak zachowywać, ale mnie nie posłuchała. Równocześnie widziałam, jak bardzo to denerwuje mojego męża, więc powiedziałam mamie, że jeżeli nie umie się opanować, niech lepiej się pakuje i wraca do domu. W ogóle nie zareagowała na moje słowa, więc sama spakowałam jej rzeczy, zadzwoniłam taksówkę i się z nią pożegnałam. Wiedziałam, że będzie mi ciężko, kiedy mąż znowu pojedzie do pracy. Kolejne 6 miesięcy będę musiała spędzić bez niego, sama z dzieckiem. Synek, co prawda, będzie już miał roczek, ale jednak to wciąż maluszek. Z drugiej strony nie mogłam przecież tolerować takiego stosunku mamy do Roberta. Mój mąż absolutnie na to nie zasługiwał. Mama zadzwoniła, zapytała, jak się czuje jej wnuczek, ale też jak się miewa jej zięć. Nie, jednak nie zmieniła swojego podejścia. Od razu potem przypomniała mi o krzywym podjeździe, braku altany i tak dalej. Naprawdę nie wiem, co z tym zrobić. Szanuję mamę, a jej pomoc i wsparcie są dla mnie bardzo ważne, ale równocześnie kocham mojego męża, który zasługuje na to, żeby dobrze się do niego odnosić.
Moje małżeństwo jest bardzo nudne. Mój mąż uwielbia komputer i poświęca mu 90% swojego czasu. Te pozostałe 10% kiedy próbujemy coś robić razem wygląda fatalnie, widać że mąż się nudzi. Czy to film, czy spacer mam wrażenie, że jego myśli są daleko. Tyle razy o tym rozmawialiśmy, ale każda rozmowa wygląda tak samo. Ja mówię, a mąż milczy. Jest bierny aż do łez, zawsze jak pytam czego chce to mówi że mojego szczęścia. Ale tylko mówi, nic nie robi. Zero w nas namiętności,zero seksu. Co robić? KOBIETA, 34 LAT ponad rok temu Gdy ukochana osoba odejdzie Jeśli oboje uważacie, że w związku źle się dzieje, zachęcam do podjęcia psychoterapii dla par. Obecność trzeciej, neutralnej osoby (psychoterapeuta) pomoże państwu nazwać swoje oczekiwania i potrzeby. 0 Dzień dobry, jeżeli czuje pani, że w waszym związku dzieje się źle, zachęcam w pierwszej kolejności do rozmowy z mężem na temat swoich oczekiwań oraz frustracji. Jednocześnie może pani zapytać męża o jego wizje waszego związku. Pomocna może się również okazać psychoterapia par. Pozdrawiam. 0 Witam, niestety nie ma jednego uniwersalnego środka, który sprawi, że każde małżeństwo zakwitnie. Jeśli, pomimo podejmowanych prób, ciężko dojść Państwu do porozumienia, zaplanować realną zmianę, a związek wydaje się być przynajmniej dla Pani mało satysfakcjonujący, proszę przemyśleć skorzystanie z terapii dla par. Być może rozmowa ze specjalistą pomoże Państwu porozumieć się, zrobić ustalenia, które następnie będą Państwo w stanie wcielić w życie. Podczas terapii może Pani dowiedzieć się też więcej na temat tego, jak ten problem widzi Pani mąż. Pozdrawiam, Elwira Chruściel 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Niepohamowana agresja u męża – odpowiada Mgr Kamila Drozd Brak seksu ze strony męża – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Uczucie męża do innej kobiety – odpowiada Piotr Bochański Jak się zachować w stosunku do żony przed rozwodem? – odpowiada Mgr Adam Kowalewski Jak wyjść z depresji po zdradzie męża? – odpowiada Mgr Magdalena Golicz O czym może świadczyć zachowanie mojego męża w towarzystwie moim i mojej rodziny? – odpowiada Mgr Irena Mielnik - Madej Problemy w relacjach 31-latki z mężem – odpowiada Mgr Magdalena Brabec Obojętność męża wobec żony – odpowiada Mgr Patrycja Stajer Kryzys w małżeństwie z 8-letnim stażem – odpowiada Mgr Patrycja Stajer Brak wsparcia i docinki ze strony męża – odpowiada Mgr Magdalena Kicińska-Kukawka artykuły
Witam. Od kilku lat jestem w związku nieformalnym z rozwiedzionym facetem. Ma 11letnią córkę. Włos mi się zjeżył jak przeczytałam niektóre wypowiedzi na forum. U nas sprawa również wygląda niewesoło. Była żona mojego partnera ma drugiego męża. Właśnie urodziło im się dziecko . Z przerażeniem otwieram skrzynkę pocztową i jak znajduję awizo na nazwisko partnera to martwię się ,że to wezwanie na sprawę o podwyższenie osobą niezależną finansowo , mam stałą , dość dobrze płatną pracę , mieszkanie. Z tego co się orientuję dobra materialne , które nabyłam jako panna, nawet po zawarciu małżeństwa należą do mnie. Partner poważnie zachorował, choroba jest przewlekłym, rzadkim , dość groźnym schorzeniem. Czy ktoś się orientuje, jeżeli wstąpimy w związek małżeński , ale spiszemy intercyzę, czy moje dochody będą brane pod uwagę przez sąd w razie chęci podwyższnia alimentów przez byłą żonę mego partnera? Żona jest chciwą, wredną babą, wyłudza te pieniądze , dziecko przyjeżdza do nas rzadko , z racji dzielącej nas odległości . Jest zaniedbywane ( brak podstawowych ubrań, porządnych butów itp.) Z tego co rozumiem jeżeli rodzice się rozwiedli za porozumieniem stron to obowiązek alimentacyjny spoczywa na obojgu rodziców. Matka dziecka ciągle powtarza ,że nie da córce partnera żadnych pieniędzy, czy nie kupi czegoś bo 500 zł alimentów , które partner płaci nie wystarcza na jej utrzymanie. Dodam ,że matka dziecka pracuje, ma drugiego męża w sumie zarabiają ok 5000 zł. Wszystko sprowadza się do tego ,że prócz alimentów , dodatkowo ubieramy i fundujemy mnóstwo innych rzeczy córce partnera. Znajomi radzą żeby zbierać rachunki na kupowane rzeczy , robić zdjęcia w jakich ubraniach córka partnera do nas przyjeżdza. Był okres ,że przjeżdzała w starych ubraniach , w których eks jeszcze sama chodziła. Żal mi tego dziecka , ale nie chce być z partnerem wykorzystywana. Dodatkowo była żona utrudnia kontakt z dzieckiem , często zdarza się , że zabiera telefon , który partner sam kupił córce i sam płaci rachunki, nie podała żadnego nr telefonu do siebie, dziecku zabroniła przyjechać do nas z dowodem tymczasowym żebyśmy jej nie porwali. Sama jak ma jakąś potrzebę dzwoni z nr zastrzeżonego. To chore. Partner momentami jest nagle mu się coś stało żona dowie się o jego śmierci 15ego danego miesiąca jak nie dostanie alimetów, a dziecko nawet nie będzie na pogrzebie. Kocham mojego partnera , ale czasami to mam ochotę przez te głupie przepisy uciec od problemów. Partner ma niewielkie przychody , stosunkowo wysokie alimemty, grozi mu przejście na rentę w związku ze stanem zdrowia. Obawiam się ,że jeżeli wejdę z nim w formalny związek , całość problemów finansowych spadnie na moje barki. Proszę o radę jak najlepiej zabezpieczyć się w takiej sytuacji, żebym sama nie została "goła"jeśli mu sią coś stanie :(
„Mój mąż nic nie robi albo tylko mi pomaga w domu, czyli wyniesie śmieci, kiedy pięć razy go o to poproszę. Wszystko jest na mojej głowie! Jestem wykończona! Czy został mi tylko rozwód? Jak go naprawić?” – piszecie do mnie często po ostatnim tekście. Mam złą wiadomość: nie da się naprawić męża (bo to nie zabawka, która się zepsuła). Ale mam też dobrą, bo da się z tym jeszcze coś zrobić! NAJLEPIEJ ZACZĄĆ OD POCZĄTKU Mam taką teorię, że ile ustalimy ze sobą na początku związku – tyle będziemy mieć. Wtedy mężczyzna się stara. Chce zrobić na nas wrażenie, więc nawet jeśli w dzieciństwie częściej widywał swojego tatę na kanapie niż ze szmatką w ręce, ale ty mu powiesz, że fajnie, jakby w domu, który będziecie razem tworzyć: mył kibelki i odkurzał – to on to będzie robić. Jednak problem jest taki, że kobieta też chce zrobić wrażenie. Pokazać, że jest idealną żonką, która i ugotuje, i posprząta, i ze wszystkim świetnie da sobie radę, w końcu nie bez powodu mężuś wybrał właśnie ją, czego na pewno nigdy nie pożałuje. I daje radę, dopóki nie urodzi dziecka (albo: dzieci). Nagle robi się ciężko. Nie spodziewałaś się tego, bo niby skąd mogłaś wiedzieć? Twoja mama nigdy nie narzekała! Kobiety wokół też raczej opisują macierzyństwo jak jedzenie waty cukrowej: jest tak słodko, że aż mdli. A ty jesteś urobiona po pachy. Jednak nigdy nie jest za późno na zmiany! Poznaj mój autorski, trójstopniowy Plan Naprawy Męża Związku, który naprawdę DZIAŁA! Testowałam na sobie ;) MĄŻ NIC NIE ROBI? POWIEM CI, CO MOŻESZ ZROBIĆ TY, ZANIM WYSTAWISZ JEGO WALIZKI ZA DRZWI 1. Ciężko zmienić drugą osobę – dlatego zmień siebie! Właściwie po tym jednym zdaniu mogłabym postawić kropkę, bo już, to wszystko, możemy zamknąć komputer i wrócić do swoich spraw. My – kobiety – często wchodzimy w związek z poczuciem misji: dla mnie się zmieni, dopasujemy się, będzie lepiej, jakoś się ułoży. Jakby mężczyzna był dzieckiem, które trzeba sobie teraz wychować. No… Nie! On już jest wychowany. Więc jeśli chcesz zmian – musisz zacząć od siebie, bo tylko na swoje zachowanie tak naprawdę masz wpływ! Skoro to czytasz, pierwsza zmiana już zaszła. Widzisz problem, a to naprawdę dużo, bo w Polsce nadal wiele kobiet uważa, że właśnie tak powinno być, żadna krzywda im się nie dzieje, mąż dużo pracuje, ale nie pije i nie bije, więc w sumie i tak wygrały los na loterii. Nawet jeśli on zachowuje się w swoim domu, jakby był tylko gościem hotelowym i nie wie, do której klasy chodzą jego własne dzieci. Bądź dobra nie tylko dla innych, ale również dla siebie! Nie zrywaj się, jak tylko zobaczysz skarpetkę na podłodze. Daj czas innym, żeby mogli zareagować. Czasami trzeba dać nawet tydzień, ale hej! Czym jest tydzień w obliczu całego życia? Nie wyręczaj, nie podtykaj pod nos. Nie niańcz, nie bądź nadopiekuńcza. Mój Piotr też kiedyś przychodził do mnie z informacją, że zaraz skończą mu się skarpetki, ale patrzyłam wtedy na niego jak na przybysza z obcej planety mówiącego do mnie w języku, którego nie rozumiem. Jednym słowem: nie reagowałam. I wiesz co? W końcu znalazł drogę do pralki. A nawet nauczył się ją obsługiwać! 2. Dostrzegasz swoje potrzeby? To teraz zacznij je komunikować! Kiedyś kobiety nie mówiły wprost o swoich potrzebach. Dlatego możesz mieć z tym problem. Bo nigdy się z tym nie spotkałaś! W rodzinnym domu mama raczej chodziła, wzdychała i czyniła drobne aluzje typu: „Ale jestem dzisiaj zmęczona, ech!” zamiast powiedzieć wprost, że potrzebuje pomocy. Ale czasy się zmieniły. Nie musisz być jak ta dama ze słynnego już klipu z Cynthią Nixon, która nie mówi „tak”, nie mówi „nie”. Jasne wyrażanie swoich potrzeb najbliższym to nic złego! Bo facet sam się nie domyśli. Ba! Myślę nawet, że będzie wdzięczny, kiedy – zamiast słuchać od rana do wieczora: „Ale mi ciężko” – usłyszy po prostu: „Zrób kolację, bo ja naprawdę nie mam siły i marzę tylko o tym, żeby poleżeć w wannie!” :). 3. Raz ja tobie, raz ty mi. Nie masz lepszego sposobu dotarcia, kiedy mąż nic nie robi. Działa nawet na najbardziej opornych! Zamiast pytać: „Czy mogę wyjść?” lub informować: „Wychodzę. Zostań z dziećmi”, powiedz: „Wychodzę. Czy możesz zostać na godzinę z dziećmi, a potem ty będziesz mieć godzinę dla siebie?”. Albo: „Teraz jestem zajęta. Jeśli położysz dzisiaj dzieci spać, ja położę je jutro, ok?”. Pokażesz w ten sposób, że masz swoje potrzeby, ale wiesz, że on również ma. Nie jesteś roszczeniowa, nie oczekujesz, że od teraz partner będzie robił WSZYSTKO. Bo raz robisz ty, raz robi on, a innym razem robicie coś razem. Dokładnie tak, jak powinno być w zdrowym związku. Brzmi banalnie? Pamiętaj, że proste sposoby są najlepsze! Kiedy zmienisz siebie, czyli zauważysz swoje potrzeby i zaczniesz je jasno komunikować, twój facet będzie miał dwa wyjścia: albo się dostosuje do nowej sytuacji. I problem z głowy. Albo ucieknie, bo związał się przecież z kimś innym. Ale wiesz co? Myślę, że wtedy również będziesz mieć problem z głowy ;). (114 411 odwiedzin wpisu)
Większość z nas chce mieć obok siebie zdecydowanego, pewnego siebie i silnego faceta. Podziwiamy innych mężów, którzy wydają się być autorytetem dla swoich żon i dzieci. Myślimy sobie wtedy: ‘Gdyby tylko mój mąż taki był, to o wiele łatwiej byłoby mi uznać go za głowę naszej rodziny. O wiele łatwiej byłoby mi iść za nim, ufać mu w jego decyzjach i okazywać mu szacunek’. Po czym odwracamy się do naszego Franka i mówimy z niecierpliwością „Weź się pospiesz z myciem tej łazienki, wleczesz się jak nie wiem co!” Widzicie może jakąś małą zależność pomiędzy tym jak traktujemy naszych facetów – jak do nich i jak o nich mówimy i myślimy – a tym jakimi mężami i ojcami się stają? Kiedy zaczynamy nową pracę i trafiamy na szefa, który patrzy na nas z nieufnością, kontroluje każdy nasz krok i co pięć min sprawdza czy zrobiliśmy to co obiecaliśmy – jakie jest nasze nastawienie do tej pracy i do szefa? Czy damy z siebie 100% każdego dnia czy raczej zaczniemy szukać każdej możliwej okazji, żeby uniknąć szefa albo żeby w ogóle nie iść do pracy? A jak czujemy się, kiedy trafiamy na kogoś, kto – mimo, że może nie wiemy jeszcze jak dobrze wykonywać naszą pracę – to dostrzega nasz potecjał, zachęca nas, dziękuje za nasze starania i chwali kiedy uda nam się coś osiągnąć, nawet jeśli jest to coś małego? Nie tylko zmieni się nasze podejście do pracy ale zaczniemy też inaczej postrzegać samych siebie… Nie będziemy widzieć siebie jako nieudaczników, ale jako osoby, które mogą; którym się udaje. Staniemy się pewniejsi siebie. Żyjemy w czasach, kiedy takie hasła jak ‘mąż jest głową rodziny’ czy ‘chcę okazywać mojemu mężowi szacunek’ są wyśmiewane. A jednak mam wrażenie, że większość z nas kobiet ciągle chce faceta, który jest silny, wspierający, zdecydowany i pewny siebie. Dla mnie ta cała kwestia tego kto jest głową rodziny zawsze była kontrowersyjna i trudna do zaakceptowania. Mam silny charakter. Bynajmiej nie należę do cichych osób… Lubię jak jest ‘po mojemu’. Lubię mieć kontrolę nad wszystkim. Dość łatwo mi jest kogoś ‘przegadać’ i postawić na swoim. Szczególnie, że mój mąż (jak to często bywa) należy do spokojniejszych, bardziej wyluzowanych ludzi – i nie raz po prostu zgadza się na coś na czym mi bardzo zależy – mimo, że nie jest to po jego myśli. Bo nie chce się ze mną siłować na słowa. I nie chce niczego na mnie wymuszać. Ale jakiś czas temu zrozumiałam coś, co zmieniło moje podejście do tej całej kwestii. Zrozumiałam, że jeśli chcę widzieć w moim mężu tego silnego faceta, lidera w naszej rodzinie i autorytet – to muszę mu na to najpierw pozwolić. Zrobić na to miejsce w naszym małżeństwie. Dać mu przestrzeń do tego, żeby był tym, kim ja oczekuję, że będzie. Nie tyranem; nie autorytarnym szefem, który rząda posłuszeństwa. Ale żeby mógł być tym kochającym i wspierającym mężem i ojcem, którego podziwiamy z daleka. Dopiero jakiś czas temu dotarło do mnie jak ogromny wpływ na to kim on teraz jest ma żona tego mężczyzny… Tak, niektórzy faceci (i kobiety) rodzą się już z gotowymi predyspozycjami na liderów. Inni potrzebują dużo więcej zachęty i otoczenia, w którym będą mieć możliwość rozwinąć swoje przywódcze skrzydła. To niesamowite co dzieje się z mężczyzną (i kobietą), który jest obdarzony zaufaniem, wsparciem i miłością drugiej osoby. Z mężczyzną, który słyszy więcej słów zachęty niż krytyki. Ale to nie jest łatwe, prawda? Dla mnie bycie wspierającą, łagodną w słowach (ale agresywną w modlitwie o męża!) żoną to jedna z najtrudniejszych rzeczy z jaką się zmagam. To zupełnie wbrew mojej głośnej, mówiącej co myślę i reagującej szybko naturze… Ale kiedy w myślach szybko proszę Boga o cierpliwość i mądrość zanim odpowiem na denerwujące mnie słowa męża; albo kiedy decyduję się powiedzieć ‘ok kochanie’ zamiast toczyć 15 minutową słowną walkę o coś co właściwie nie ma większego znaczenia; albo kiedy zamiast milczeć, bo jestem zła, decyduję się spokojnie i bez urażania uczuć męża opisać swoje emocje – za każdym razem to JA staję się lepszą osobą. Wpływam na atmosferę jaka panuje w moim małżeństwie. To nie jest łatwe. Nie raz nie wydaje się niesprawiedliwe, bo ‘dlaczego to ja mam się starać?’. Ale jeśli argumenty o tym, jak ogromny wpływ możemy mieć na naszego męża; o tym, że to my stajemy się lepszą osobą i zmieniamy atmosferę w naszym domu nie są dla nas wystarczające – to jest jeszcze jeden – o wiele ważniejszy. Okazując naszemu mężowi szacunek i miłość i dając mu przestrzeń do tego, żeby mógł stać się głową naszej rodziny – nawet kiedy wymaga to od nas wiele wysiłku i samozaparcia (a ja wiem, że wymaga wiele!) – jesteśmy po prostu posłuszne Bogu i Jego Słowu. Wszystko nabiera też wtedy nowej, o wiele bardziej ekscytującej perspekywy! We wszystkim co robimy z miłością dla naszego męża, w każdym łagodnym słowie, które do niego wypowiadamy (albo które przemilaczamy!) – służymy Bogu. A kiedy to staje się naszą motywacją i kiedy nagrodą za nasz wysiłek jest nie tyle zmiana naszego męża – co pokój w sercu, jakie niesie za sobą słuchanie cichych podszeptów Ducha Świętego – to ta cała kwestia tego, kto ma rację i kto tu rządzi schodzi na dalszy plan…
mąż nie trzyma mojej strony